Posła zainteresowało w szczególności to, czy prokuratura prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie ujawnionych w trakcie dziennikarskiego śledztwa informacji opublikowanych w dniu 4 grudnia 2018 roku na portalu L24. lt w języku polskim i litewskim, w artykule zatytułowanym „Jak Okińczyc wyłudzał miliony od Orlenu” powoływania się na wpływy w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez Ceslav Okincyc vel Czesława Okińczyca? Sprawę już badają litewska Prokuratura Generalna i Służba Badań Specjalnych (lit. Specialiųjų tyrimų tarnyba – STT) pod kątem potencjalnie korupcyjnych działań mecenasa Czesława Okińczyca związanych z działalnością spółki „Orlen Lietuva”. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Okińczyc , jak podały litewskie media, znajduje się na tzw. Liście Tomkusa, czyli w spisie współpracowników KGB.

Ostatnio na portalach internetowych na Litwie oraz portalach kresowych w Polsce pojawiło się sporo informacji dotyczących relacji koncernu „Orlen” z właścicielem Radia Znad Wilii Czesławem Okińczycem i jego siostrzeńcem eksministrem Jarosławem Niewierowiczem, które miały miejsce za czasów urzędowania ostatniego w litewskim Ministerstwie Energetyki. Przeprowadzone śledztwo dziennikarskie przez portal L24.lt wykazało, że miało dojść do nepotyzmu oraz działań o charakterze korupcyjnym. O całej sprawie zrobiło się głośno po ujawnieniu litewskiego wątku nagrań w restauracji „Sowa i przyjaciele”.

Jak podaje portal mojekresy.pl, w nagranej potajemnie rozmowie Sikorskiego z Krawcem padają dwa nazwiska Polaków z Litwy, Okińczyca i pana N (…). Media w Polsce źle zinterpretowały drugie nazwisko, błędnie podając „Niklewicza”. W rzeczywistości, jak podał polski portal na Litwie „Wilnoteka”, na nagraniu słychać wyraźnie nazwisko „Niewierowicza”, ówczesnego ministra energetyki, obecnie prezesa zarządu Polsko-Litewskiej Izby Handlowej, a prywatnie siostrzeńca Okińczyca.

Oto szerszy fragment rozmowy:

KRAWIEC: Dzisiaj taką notatkę czytałem, że to jest jedna wielka ściema na tej Litwie.

SIKORSKI: Złodzieje, przecież to są oszuści.

KRAWIEC: Zastanawiam się, byłem dzisiaj w Skarbie coś tam zrobić, żeby jeszcze im bardziej na nosie zagrać.

SIKORSKI: A te obowiązkowe zapasy?

KRAWIEC: To jest znowu pod górę dla nas, bo możliwość utrzymywania za granicą, no to jest przeciwko nam. Wszystko jest przeciwko nam, co tam robią, niestety.

SIKORSKI: Jakieś certyfikaty, zielone, tak?

KRAWIEC: Tam jest wszystko…

SIKORSKI: Skur***ny

KRAWIEC: …każda decyzja i to niby Niewierowicz, ten z mniejszości polskiej, ten minister to jest na pasku pani prezydent i chodzi tak jak…

SIKORSKI: To jest człowiek Okińczyca, tego polskiego….

KRAWIEC: No wiem, wiem, ten Okińczyc.

SIKORSKI: Czyli wszystko wiesz.

KRAWIEC: Tak, tak…

SIKORSKI: Ja mogę nacisnąć na nich, bo to jest, przecież my finansujemy, w pewnych wiesz. My możemy dmuchnąć (…)

Okińczyc i Niewierowicz nie ustosunkowali się publicznie do treści opublikowanych rozmów. A jest tam wątek, na który warto zwrócić uwagę. Sikorskiego niepokoją „jakieś certyfikaty, zielone”, które są stawiane, jako przeszkoda dla rozwoju „Orlenu”, a decyzje w tej sprawie zależą od ministra. Dziennikarze śledczy portalu L24 dotarli do osób wymienionych w artykułach na portalach kresowych, które potwierdziły, że te wydarzenia autentycznie miały miejsce. „Orlen” zainwestował potężne pieniądze w przejęcie „Mažeikių nafta”. Spółka, aby móc stabilnie funkcjonować, potrzebowała wybudować nowy rurociąg biegnący w stronę Morza Bałtyckiego. Co kilka lat litewskie Ministerstwo Energetyki musiało podpisywać dokument o wpływie inwestycji na środowisko. Zgodę tę, stosownym rozporządzeniem ministra energetyki, należało odnawiać co trzy lata.

Nie było z tym większych problemów do czasu, aż ministrem energetyki został siostrzeniec Okińczyca. Raptem „Orlen” zetknął się z trudnościami, ministerstwo nie zatwierdziło dokumentów, zwlekało z decyzją. W związku z tym szef „Orlenu Lietuva” Ireneusz Fąfara zwrócił się do litewskiego Ministerstwa Energetyki o wyjaśnienia. I tu rozpoczęła się dziwna gra na zwłokę. Tak oto całą sytuację wspomina ówczesna wiceminister energetyki Renata Cytacka: „Sytuacja była bardzo dziwna. Minister Niewierowicz osobiście nadzorował sprawę „Orlenu” i nikt inny nie miał całej wiedzy o zaistniałej sytuacji. Co więcej, minister próbował obarczyć odpowiedzialnością za brak decyzji Valentinasa Mazuronisa, ministra ochrony środowiska, jakoby ten blokował podpisanie zgody na dalsze korzystanie z rurociągu”. Jak mówi Cytacka, potrzebna była konfrontacja i ustalenie, kto mówi prawdę. W obecności przedstawiciela „Orlenu” Andrzeja Kupca, Renaty Cytackiej i przewodniczącego AWPL Waldemara Tomaszewskiego zatelefonowano w trybie głośnomówiącym do ministra Niewierowicza, ten twierdził, że to nie on, lecz minister środowiska blokuje wspomniany dokument. Wykonano zatem telefon do ministra Mazuronisa, który oznajmił, że nie podpisywał dokumentu na prośbę samego Niewierowicza. W taki oto sposób prawda wyszła na jaw, a kłamstwo zostało obnażone. Mazuronis niezwłocznie kontrasygnował dokument, a następnie, po dekonspiracji, podpisał stosowny dokument Niewierowicz. Powstaje pytanie, dlaczego tak dziwnie zachowywał się minister oraz dlaczego do tej niekorzystnej dla polskiego „Orlenu” sytuacji w ogóle doszło?

Z dziennikarskich ustaleń wynika, że w tym samym czasie, gdy minister energetyki zwlekał z podpisaniem dokumentów niezbędnych do realizacji inwestycji, jego wujek Okińczyc próbował „nakłonić” koncern „Orlen” do podpisania umowy na obsługę prawną spółki z własną kancelarią prawną, która miała reprezentować „Orlen” na Litwie, obiecując jednocześnie szybkie rozwiązanie problemów. Opisana sytuacja wygląda na klasyczną próbę handlu wpływami, które zarówno na Litwie jak i w Polsce są definiowane jako czyny karalne.

Ale w całej sprawie jest jeszcze drugie dno. Jak poinformowała dziennikarzy śledczych L24 osoba przez wiele lat pełniąca wysokie funkcje w „Orlen Lietuva”, ciekawa sytuacja zaistniała po zdymisjonowaniu ministra Niewierowicza. Powstaje wówczas Polsko-Litewska Izba Gospodarcza, której prezesem zostaje eksminister Jarosław Niewierowicz (siostrzeniec Okińczyca) a po pewnym czasie powołuje na stanowisko dyrektora wykonawczego Renatę Rudnicką, prywatnie małżonkę Michała Rudnickiego, jednego z dyrektorów spółek podległych Orlenowi, odpowiadającej za rozbudowę infrastruktury stacji paliwowych. Jak wynika z informacji podanych na stronie Izby, Orlen staje się sponsorem Izby. Po objęciu stanowiska dyrektora generalnego „Orlen Lietuva” przez Michała Rudnickiego, pieniądze z „Orlen Lietuva” w postaci funduszy reklamowych trafiają do należących do Czesława Okińczyca radia i portalu „ZW”.

Z informacji, do której dotarli dziennikarze wynika, że Czesław Okińczyc mocno lobbował, by decyzja o powołaniu nowego dyrektora generalnego „Orlen Lietuva” padła właśnie na Michała Rudnickiego. W związku z powyższymi „powiązaniami” Czesława Okińczyca i obecnego szefa „Orlen Lietuva” Michała Rudnickiego, kulisami zatrudnienia jego żony oraz zlecanymi reklamami Orlenu w prywatnym radiu Okińczyca powstaje szereg wątpliwości i pytań, na które muszą odpowiedzieć organy wymiaru sprawiedliwości tak w Polsce jak na Litwie.