Jak się dowiedziało się Radio ZET szczyt bliskowschodni, który odbył się 13-14 lutego w Warszawie kosztował ponad 2,2 mln zł, pomimo tego, że współgospodarzami konferencji były Polska i USA (bo o roli Izraela wspominają tylko skrajni antysemici) to USA nie wydało na niego ani dolara. Ministerstwo Spraw zagranicznych wskazało (co do grosza), że wstępnie było to 2 233 491,32 złotych. Katarzyna Sobiecka, dyrektor biura rzecznika prasowego MSZ, doprecyzowała też, że podana kwota może ulec zmianie. Koszty zostały pokryte w całości przez stronę polską.

Najpierw Mike Pence zarządzał żydowskiego mienia bezspadkowego, potem obraził nas premier Izraela, a na koniec szef izraelskiego MSZ Israel Katz, stwierdził że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki".
 

Kosztów zabezpieczenia całego wydarzenia nie podała natomiast policjaRzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka stwierdził, że ustawa o Policji nie pozwala mu na podanie dokładnej liczby sił i środków. Te liczby pomogłyby w ewentualnym oszacowaniu kosztów konferencji po stronie służb.

Zapłacilimy, żeby nam nasi "przyjaciele" zrobili kupę na środku pokoju. Mistrzostwo dyplomacji.