Wyjątkowo nowoczesny jest biskup Hermann Glettler, od 2017 roku ordynariusz diecezji w Innsbrucku. Dał się poznać z odprawienia Mszy św. transmitowanej przez telewizję ZDF i ORF. Miała ona miejsce w sali gimnastycznej. Uczestnikami byli młodzi ludzie. Ubrani w dresy i trampki siedzieli na podłodze. Ministranci i ministrantki również występowali w dresach. Pod koniec Mszy, młodzież sama sobie rozdawała Komunię. Homilię wygłosił koncelebrant bp. Glettler. Miała dotyczyć największych wyzwań katolików. A są nimi: bieda, głód, polityka migracyjna, zmiany klimatyczne, marnotrawstwo zasobów, zanieczyszczenie środowiska naturalnego i znęcanie się nad zwierzętami. Nie widomo, czy w założeniu miała to być homilia mająca związek z Ewangelią, czy rodzaj wykładu na tematy współczesnych zagrożeń.

Ten sam biskup w Innsbrucku, po swoim ingresie w ramach otwartości dla „sztuki” bez granic zaprosił Katharinę Cibulkę, aby wykonała instalację na budynku katedry. Powstałe dzieło sztuki, to owiniecie kościoła w folię, a nad wejściem „artystka” umieściła napis: „Dopóki Bóg ma brodę, będę feministką”.  Swym dziełem trafiła w gust biskupa, który był instalacją zachwycony.

W tegoroczną Środę Popielcową udostepnił trzy świątynie na wystawę – „Wystawa sztuki wielkopostnej”. W kościele szpitalnym austriacki „artysta” Manfred Erjautz wystawił powieszony do góry nogami krucyfiks. Ręce Jezusa obracają się dookoła, jak wskazówki zegara, aby pokazać dokładną godzinę. „Dzieło” nosi tytuł: „Mój osobisty Jezus”.  Twórca nawiązał do reklamowego sloganu – „mój osobisty zegarek”. Tylko patrzeć, jak rzeźba wejdzie do powszechnego obiegu i upowszechni się w codziennym życiu. Zamiast krzyżyka zawieszonego na szyi, będziesz mógł kupić sobie osobisty zegarek z Jezusem wiszącym do góry nogami na krzyżu, a jego przesuwające się ręce, niczym wskazówki, określą ci godzinę. Sacrum sięgnęło profanum. Dla biskupa „dzieło” Erjautza „wywołuje nowe refleksje na temat krzyża” i „stawia nas przed poważnymi pytaniami o istotę życia”.


Całkowicie luzacką postawę odprawiania Mszy św.  propaguje biskup Oscar Eduardo Minarro. Od września 2016 roku jest on sufraganem diecezji Merlo-Moreno w Argentynie. W Internecie można znaleźć nagranie Mszy św. odprawianej na plaży. Biskup, który Mszę koncelebruje, siedzi na krzesełku w koszulce i sandałach. Podczas przeistoczenia nawet nie wstaje, tylko podnosi w dłoni Hostię. Przed nim leży ręcznik, a naczyniami liturgicznymi są plastikowe butelki i pojemnik na mate. Tak wygląda stół eucharystyczny z liturgicznymi naczyniami. Wokół siedzą chłopcy i dziewczęta w kąpielowych strojach. Bóg jest wszędzie. Dlaczego, gdy nękają nas upały, mamy się męczyć w dusznych kościołach, w ubraniach zakrywających nasze ciało. Można nowocześnie.

Będzie luz i swoboda.

W mediolańskim kościele San Giovanni in Laterno Mszę św. odprawiał proboszcz i pastorka ze zboru baptystów. Ona wygłosiła homilię, mówiąc o jedności Kościoła. Wszyscy wyznajemy tę samą wiarę, dlatego podziały są sztuczne i trzeba je pokonywać. W ramach burzenia barier, proboszcz wręczył pastorce puszkę z Hostiami i to ona rozdawała Komunię. A działo się to pod auspicjami arcybiskupa Mediolanu Mario Doepini, który został mianowany arcybiskupem w lipcu 2017 roku.
Wszystko to są nowi hierarchowie Kościoła katolickiego, którzy patrzą nowocześnie na świat i chcą burzyć istniejące normy.

Od jakiegoś czasu na Zachodzie Europy popularne staje się przeznaczanie świątyni do innych zadań niż modlitwa.  Urządza się w nich uczty z pieczeniem prosiaków, zabawy sylwestrowe. Wnętrza kościołów stają się miejscem obrazoburczych wystaw. Wszystko w myśl postępu i nowoczesności. Aby tylko tak pojęta nowoczesność nie dotarła do naszych świątyń.