Do XIX wieku wśród Polaków swojej tożsamości narodowej świadomi byli głównie przedstawiciele szlachty, co skutkowało przegranymi powstaniami narodowymi (które nie zyskiwały masowego poparcia). Większość chłopów i robotników nie była świadoma, kim jest. Dzięki ciężkiej pracy Kościoła katolickiego, narodowców Romana Dmowskiego i ludowców Wincentego Witosa, masy ludowe na ziemiach polskich uświadomiły sobie swoją tożsamość narodową. Nieocenioną rolę w uświadamianiu masom ludowym ich narodowej tożsamości odegrali też tacy ludzie kultury jak Henryk Sienkiewicz czy Jan Matejko.

 

Niezwykle często na początku XX wieku mieszkańcy gównie Kresów wybierali sobie swoją własną narodową przynależność. Zdarzało się tak, że wśród trzech braci, jeden uznawał się za Polaka, drugi za Litwina, a trzeci za Ukraińca. Po I wojnie światowej dotychczasowi dowódcy armii zaborczych, przez dekady uznawani przez zaborców za lojalnych poddanych, deklarowali się jako Polacy i tworzyli polską armię. W czasie II wojny światowej wielu polskich patriotów niemieckiego pochodzenia odmawiało Niemcom podpisania volkslisty, choć według niemieckiej definicji byli Niemcami z krwi, bo czuli się Polakami.

 

Od wieków naród polski wcielał w swoją wspólnotę wszystkich tych, którzy chcieli być Polakami, czyli działać na rzecz Polski i Polaków (chęć zamieszkiwania na ziemiach Polskich nie jest chęcią bycia Polakiem – Żydzi chcieli mieszkać na naszych ziemiach, ale nie chcieli być Polkami, działać na rzecz Polski i Polaków).

 

I dziś każdy, kto chce zostać Polakiem (czyli działać na rzecz Polski i Polaków) może Polakiem zostać. Nie oznacza to jednak otwarcia drzwi dla islamskiej imigracji. Wynika to z planów islamskich imigrantów, którzy przybywając do zachodniej Europy, nie chcą zostawać Francuzami czy Niemcami, tylko chcą stworzyć globalny internacjonalistyczny kalifat, zniszczyć katolicyzm i wszelkie państwa narodowe, wykorzenić z ludzi ich narodową tożsamość (dżichadystyczny program salafitów jest zgodny w tym aspekcie z programem komunistyczny, co jest powodem wsparcia lewicy dla islamskiej imigracji). Podobnie islamscy imigranci przebywający do Polski nie chcą zostać Polakami (czyli działać na rzecz Polski i Polaków) tylko chcą zlikwidować Polskę, wykorzenić Polaków z polskości i katolicyzmu, Polskę i Polaków wcielić do globalnego internacjonalistycznego islamskiego kalifatu.

 

Odmienny kolor skóry, pochodzenie etniczne, nie przeszkadza w zostaniu Polakiem (czyli działania na rzecz Polski i Polaków), o ile przyjmie się polską tożsamość kulturową (którą od milenium kształtuje katolicyzm i przynależność do zachodniej cywilizacji).

 

Dodatkowo to, że idea oparcia narodu na krwi jest błędna, wskazuje też przykład dzieci polskich patriotów, które wyrzekły się polskości, i działały na szkodę Polski i Polaków. Ojcem Wandy Wasilewskiej był minister spraw zagranicznych II RP Leon Wasilewski. Współcześnie jest też wiele osób, które odrzuciły polskość, i przyjęły antypolską tożsamość narodową, i pomimo posiadania przodków patriotów, szkodzą dziś Polsce i Polakom. Tak jak można wybrać polską tożsamość i zostać Polakiem (działając na rzecz Polski i Polaków), ta samo można z bycia Polakiem zrezygnować.

 

Polska znajduje się w kryzysie demograficznym, nie mamy prostej zastępowalności Pokoleń. Rodzi się mniej Polaków, niż ich umiera i liczebność naszego narodu się zmniejsza. Żadem program wspierania dzietności (w tym i 500+, który rozwiązał problem ubóstwa rodzin z małymi dziećmi), tego nie zmieni (nawet nazistom nie udało się skłonić Niemców do posiadania dzieci). Kryzys demograficzny, choć wspierany przez lewice, to stan normalny dla wszystkich społeczności żyjących w dobrobycie – konsumpcja staje się bardziej atrakcyjna od prokreacji.

 

Wiele państw, by zabezpieczyć swoje biologiczne przetrwanie, prowadzi rozsądną politykę imigracyjną. Zachodnia Europa przyjęła kraje Wschodniej Europy nie tylko, by przejąć ich rynki i zniszczyć konkurencyjny przemysł i rolnictwo, ale też, by sprowadzić do siebie młodych wschodnich Europejczyków z dziećmi, bo szybko się oni integrują, szybko zatracając swoją pierwotną tożsamość narodową, przyjmują nową. Taką politykę mogłaby też prowadzić Polska.

 

W Polsce przebywa kilka milionów imigrantów z Ukrainy, którzy powinni być poddawani konsekwentnej, systematycznej i szeroko zakrojonej polityce polonizacji. Państwo polskie i naród polski musi prowadzić akcje polonizacji ukraińskich imigrantów po ukraiński, po rosyjsku i polsku. Po pierwsze należy w imigrantach z Ukrainy obudzić przeświadczenie, że pochodząc z miast i ziem historycznie przynależących do Rzeczpospolitej, do polskiej kultury, są dziedzicami tej tradycji, a w konsekwencji przynależą do narodu polskiego. Trzeba imigrant z Ukrainy uświadomić, że nie są Ukraińcami, tylko Polakami z Kresów, których przodkowie w wyniku traumatycznych wydarzeń z przeszłości zatracili swoją tożsamość, lub nie byli jej świadomi. Takiej akcji polonizacyjnej powinny towarzyszyć kursy języka i kultury dla naszych odnalezionych rodaków z Kresów. Bardzo ważne jest to, by dzieci imigrantów z Ukrainy były poddawane polonizacji w polskich szkołach, niedopuszczalne jest tworzenie klas z wykładowym językiem ukraińskim dla imigrantów z Kresów. Akcja polonizacyjna powinna mieć miejsce nie tylko w Polsce, ale i na Kresach (ważne jest więc tworzenie darmowego internowanego czy gazetowego przekazu polonizacyjnego w języku ukraińskim kolportowanego na Ukrainie).

 

Jeżeli lewica może skutecznie wynaradawiać i laicyzować Polaków, to my Polacy możemy równie skutecznie toczyć bój o dusze i świadomość, polonizować imigrantów z Ukrainy i ludność na Kresach, by młodzi i pracowici ludzie z Ukrainy odkrywali swoją polską tożsamość narodową i przybywaliby pracować i żyć w Polsce.

 

Polscy patrioci muszą odrzucić rasistowskie, wywodzące się z Talmudu, głoszone przez niemieckich nazistów, teorie o wspólnocie narodowej opartej na krwi. Bzdurne teorie odmawiające imigrantom z Ukrainy prawa do bycia Polakami (czyli działalności na rzecz Polski i Polaków). Tym bardziej że są one sprzeczne z ideami polskich narodowców i stanowią zagrożenie dla interesów naszego kraju.

 

Jan Bodakowski