"W okresie międzywojennym mawiano, iż matki powinny drobiazgowo przygotowywać swe córki do życia dorosłego, wykonując wspólnie wszystkie najważniejsze czynności. By żadne dziewczę, po zamęściu nie okazało się zagubione stawiając czoło codziennym obowiązkom w gospodarstwie domowym. Matki nierozsądne były odpowiedzialne wówczas za oszczędzanie córek od wszelkiej pracy – podobnie jak w naszych czasach!


Panie z towarzystwa, prowadzące ochronki albo przygotowując - niczym matki zastępcze - osamotnione dziewczyny do mądrego funkcjonowania po zamęściu tworzyły też przy szkołach początkowych szkoły gospodarstwa domowego, gdzie podopieczne uczyły się teoretycznie i praktycznie tego wszystkiego, co jako żonom oraz matkom praktycznie miało im być potrzebne. Tam też nabywały dziewczęta zamiłowania do porządku, czystości, skromności w jedzeniu i ubieraniu się, roztropnego wykorzystania choćby na pozór nieużytecznej rzeczy.

Ich mistrzynie mawiały, że „po siedmiu latach tłustych może nastąpić siedem lat chudych” i powinno się być przygotowanym na każde okoliczności. Twierdziły, iż mądra, zamężna kobieta starać będzie się o przyjemne spędzenie każdej chwili z domownikami. Podkreślały, iż pożycie małżeńskie stanie się szlachetne jeśli małżonkowie będą wzajemnie się kształcić, czytać razem książki dostosowane do ich poziomu umysłowego i dyskutować wspólnie nad lekturami. Normalny dom stanowił miejsce serdecznej atmosfery wypoczynku! A ile takich domów jest teraz?".