Rosja jest o krok bliżej do stworzenia własnego, niezależnego Internetu. Rosyjski prezydent Władimir Putin wprowadził w życie nowe środki, które umożliwią stworzenie krajowej sieci, zdolnej do działania oddzielnie od reszty świata, zgodnie z dokumentami opublikowanymi na portalu rządowym.

Na razie jednak sieć ta pozostaje w dużej mierze teoretyczna. Tylko kilka szczegółów jest do wypróbowania w praktyce. W jakim celu Rosja chce stworzyć niezależny Internet?

Główną przyczyną jest ochrona Rosji przed zagranicznymi ograniczeniami internetowymi. Teraz rosyjski rząd będzie mógł stworzyć taki Internet, jaki uważa za stosowny. Kreml nazywa go „zrównoważonym, bezpiecznym iw pełni funkcjonującym” lokalnym Internetem.

Agencja informacyjna RIA-Novosti poinformowała, że ustawa wejdzie w życie jeszcze w listopadzie tego roku.

Ustawa ta nakazuje utworzenie centrum monitorowania i zarządzania nadzorowanego przez Roskomnadzor, rosyjską agencję telekomunikacyjną.

Agencja stanowa będzie odpowiedzialna za zapewnienie dostępności usług komunikacyjnych w Rosji w nadzwyczajnych sytuacjach.

W takich sytuacjach byłaby również uprawniona do odcięcia wymiany ruchu zewnętrznego. Stworzona zostałaby wtedy typowo rosyjska sieć.

RIA Novosti zapewniła także, że informacje od podmiotów państwowych i przedsiębiorstw państwowych w Internecie będą bardzo chronione.

Mianowicie: za pomocą szyfrów. Nowe prawo nie wzięło się znikąd. Rosyjscy prawodawcy opracowali w marcu pakiet przepisów mających na celu ograniczenie wolności Internetu.

Ułatwili w ten sposób władzy możliwość karania przypadkowych osób więzieniem za propagowanie nieprawdziwych informacji na temat urzędników państwowych.

Na razie nie wiadomo jak w praktyce miałby działać nowy, rosyjski, niezależny internet.

Patrząc jednak na rozwijający się od wielu lat rosyjski portal VK (odpowiednik amerykańskiego Facebooka, czy polskiej Naszej-Klasy) można śmiało stwierdzić, że jest w nim o wiele więcej wolności niż np. na Facebooku, gdzie blokowane są treści czasem z niewiadomych przyczyn, a częściej w imię szerzącej się, lewackiej poprawności politycznej, w której największą wartością jest właśnie brak tych wartości.