Podobnie jak ESIL Ustawa 447 ma funkcję jedynie raportującą i nie nakazuje państwom niczego wprowadzać czy zmieniać, a tym bardziej  nie ma gróźb sankcji.  Obydwa przypadki są zaliczane do „soft law” co oznacza, że nie są to instrumenty posiadające mocy prawnie wiążącej, a realizacja postulatów ustalonych podczas Konferencji w 2009 r. zależy od dobrej woli poszczególnych państw. Niemniej jednak nie ustosunkowanie się do podpisanego zobowiązania może popsuć relacje sygnatariusza z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi oraz mieć negatywny wpływ na wizerunek państwa na arenie międzynarodowej, co może wywołać konsekwencje podobne do sankcji. Są obawy przed naciskiem organizacji żydowskich w sprawie zwrotu bezdziedzicznego mienia, którym Deklaracja Terezińska umożliwi przejęcie polskich nieruchomości w przypadku których trudno ustalić właściciela, ale dokument oznajmia, że restytucja ma przebiegać w sposób niedyskryminujący, sprawiedliwy i niczego nie wymusza. To jak Deklaracja Terezińska będzie realizowana zależy głównie od rządu danego państwa. Przykład Polski pokazuje, że działania polskiego rządu nie spełniały kryteriów deklaracji i teraz oczekuje się od niego naprawienia tego. To w jaki sposób Prawo i Sprawiedliwość rozwiąże ten problem będzie miało większe znaczenie niż kontrola Stanów Zjednoczonych, co określa Ustawa 447, mająca funkcję informacyjną,  gdyż to PiS będzie musiał zadbać o interes całego narodu prowadząc restytucje mienia w najmniej szkodliwy sposób.  Obywatele powinni być na bieżąco informowani w jaki sposób przebiega  proces i jakie są jego koszty. Co więcej restytucja powinna być przeprowadzona w sposób jak najbardziej jawny.

Deklaracja ma deklaratywnie dobre intencje – jej celem jest zwrócenie zagrabionego mienia nie tylko Żydom ocalałym z  Holocaustu, ale i innym ofiarom prześladowań nazistowskich.  Nie można zaprzeczyć, że Holokaust jak i inne zbrodnie II wojny światowej czy komunizmu pozostawiły piętno na ocalałych oraz rodzinach poległych i były to jedne z największych tragedii w dziejach ludzkości. Restytucja musi być prowadzona w zdroworozsądkowy sposób i tak naprawdę powinni być za nią odpowiedzialni winowajcy tragedii m.in. Niemcy, a nie kraje, które same są ofiarami, które nie powinny ponosić kosztów materialnych. Pomimo tego wywieranie nacisku na pielęgnowanie pamięci o dawnych wydarzeniach nie jest takie złe, ponieważ  może przysłużyć się przyszłym pokoleniom pokazując im do czego prowadzą ustroje totalitarne, nienawiść. Natomiast mienie bezdziedziczne, o które toczy się największa dyskusja mogłoby trafić do Skarbu Państwa. Taki projekt powstał, ale jest blokowany przez Izrael i USA. Dziwne, że obce państwa mają aż tak duży wpływ na wewnętrzne sprawy Polski.

Podsumowując nie musimy obawiać się samej Ustawy 447, bo nie wnosi ona nic nowego ani niczego nie zmienia. Jednak rząd musi uważać na organizacje, które będą chciały bezprawnie i kosztem innych rościć sobie prawa do dóbr w stosunku do których ciężko znaleźć właściciela. Dobrym rozwiązaniem byłoby zwrócenie się do Niemiec o reparacje i nie podleganie naciskom zagranicznych sił, które myślą o własnym interesie a nie o dobru polskiego narodu.