Wojna o rząd dusz najczęściej rozkłada się na dekady. Czasem jednak, świadkami czego właśnie jesteśmy, gwałtownie przyspiesza. Naiwny kto sądzi, że dzieje się to samoistnie, wypływa z jakiejś enigmatycznej głębi. To ściśle zaplanowana akcja. W naszym kraju uprzedziły ją, trwające od dawna, i powielane przez gazetę udającą polską, kpiny z tzw. spiskowej teorii dziejów. Wielu bezkrytycznie temu się poddało. Grunt został przygotowany, działanie „łowców dusz” wydało owoce. Dowód? Nie raz słyszeliśmy jak niegłupi ludzie w publicznych wypowiedziach zarzekali się, że absolutnie nie mają na myśli, iż to co się dzieje może być skutkiem zmowy. A pfe! Gdzieżby takie coś?

      Jednak fakty są inne. Zmowy, spiski, intrygi polityczne istniały od zawsze. Przykładów mrowie. Natykałam się na nie, jako historyk, wielokrotnie. Skąd więc przekonanie, że teraz już ich nie ma? Czyżby było tak, jak w przypadku działań diabła, którego zwycięstwem jest to, że ludzie przestali wierzyć w jego istnienie? Nie ma się więc co bać - i można szaleć na całego.

      W sposób nadto wyrazisty celem owej batalii o dusze stała się Polska. Można odnieść wrażenie, że zarzucono na nas potężną sieć o wielu splotach. Pomijam udział w jej zaciskaniu ludzi i grup z partii łaknących władzy, bo widzimy to nader często. Ilu z nich działa nieświadomie, wedle zaleceń swych gremiów kierowniczych? Ilu z rozmysłem, z pełną wiedzą o celu ataków? Na to odpowie przyszłość…

      Sieć gęstnieje. Na celowniku, prócz aktualnego rządu, znalazł się Kościół. Afera pedofilska. Ponoć gigantyczna. Tyle, że brak na ową gigantyczność dowodów. Chociaż „czarne owce” wśród kapłanów mocno bolą, wzburzają, nie jest w żaden sposób uprawione zrzucanie winy na cały stan, tysiące ludzi przyzwoitych i dobrych. Jednak dla czyścicieli katolickiej cnoty nie ma to znaczenia. Idę o zakład, że na gorącej liście czyścicieli jest już niejedna znacząca postać w sutannie. Że niewinne? No i co z tego? Świadków łatwo znaleźć. Ot, choćby jakiegoś aktorzynę o którym nikt nie słyszał. Za cenę rozgłosu powie, że molestował go ksiądz X. Nieważne, że nigdy się nie spotkali…Chodzi o błoto.

       Pedofilię wśród kapłanów różnych religii badali niegdyś Anglicy; sprawa przemknęła jednak bez echa. A szkoda, bo wynik mógł zaskoczyć. Księża katoliccy stoją tu na szarym końcu, daleko za kapłanami innych wyznań (nie wymienię ich, by uniknąć wściekłego ataku), którzy zbrodnię pedofilii popełniają kilkunastokrotnie częściej! Co z tego wynika? Nic. Bo chodzi tu wyłącznie o nasz Kościół, nośnika nienawistnych dla lewactwa wartości. Za wbijanie mu szpilek wzięły się właśnie ( cóż za dziwna zbieżność w czasie! ) także środowiska LGBT, strojąc Naszą Matkę w swoje symbole. Nie chodzi tu o wyraz szacunku, bo i nie jest nim wszak nieprzypadkowe naklejanie Jej podobizny na śmietnikach, szaletach czy widowiskowe obnoszenie się z nią na krzykliwych spędach.

        W zarzucaniu sieci na Polskę gromki udział mają też, bardzo niestety wpływowe, środowiska wrzeszczące histerycznie, że zbrodni niemieckich winni są Polacy. Robią to nie dla prawdy. Chodzi, jak to u nich, o pieniądze. Ogromne. Czuwają więc, by nie zabrakło błota do rzucania w nasz kraj.

      Co jeszcze przed nami, kochane rybki? Cóż, już sposobią się bojówki ekoterrorystów, szykuje się bowiem świetna okazja do rozróby: przekop Mierzei Wiślanej. Hu, hu! Będzie bal, tym bardziej, że marzą o tym Niemcy a pan Soros chętnie otwiera swój skarbiec. Już nie warto wspominać o bredzeniu szefa „Wiosny”, któremu marzy się krok ku wyższej cywilizacji: wprowadzenie w Polsce eutanazji.

     Co dodać? Hm, może to: znów zawitała do nas nasza pieszczotka, samozwańczy nadzorca cnót nadwiślańskiego ludu, Jego Troskliwość Franz Timmermans. Pilnuje sieci?

 

Zuzanna Śliwa