Zdziwienie lewicy jest niepomierne. Jak się okazało, choć temat pedofilii w Kościele wzbudzał zainteresowanie publiki, to publika potraktowała go czysto rozrywkowo. Nie wiem czem, lewica jest zdziwiona. Nie wiem czemu, Polacy mieliby bezkrytycznie wierzyć w fikcje z filmu „Kler" (a nie np. w fikcje z filmu o kosmitach), na podstawie pojedynczych przypadków z dokumentu Sekielskiego nagle znienawidzić 44.000 duchownych w Polsce – równie dobrze Polacy na podstawie programów o rzekomych starożytnych kosmitach mogliby uwierzyć w teorie Erich von Däniken i w każdym muzealnym zabytku dopatrywać się dowodu na działanie gości z kosmosu, lub w szczekaniu psa sąsiada doszukiwać się przesłania z układu Oriona.

 

Na lewicowym portalu „Na temat" ukazał się artykuł „Aż ciężko uwierzyć w ten sondaż CBOS. Kościół odzyskuje zaufanie Polaków" autorstwa Kamila Rakosza. Publicysta lewicowego portalu jest zaszokowany tym, że „światopoglądowe tsunami, jakim był film braci Sekielskich" nie spowodował oczekiwanego przez lewice efektu i dalej „ponad połowa Polaków wypowiada się pozytywnie o działalności Kościoła".


Lewicę szokuje to, że „Polacy nadal ufają Kościołowi. Nie zmieniły tego skandale pedofilskie wyciągnięte w głośnych filmach Smarzowskiego i Sekielskich". Po chwilowym spadku, notowania Kościoła rosną.

 

Pozytywny stosunek do Kościoła wynika według opisanych przez lewicowy portal badań z kontaktów z tą instytucją, a antyklerykalne uprzedzenia wynikają z braku kontaktu z Kościołem – antyklerykalne uprzedzenia mają osoby niechodzące do kościoła, zlaicyzowane i lewicowcy, właśnie dlatego, że nie mają kontaktu z Kościołem. Pokazuje to, że antyklerykalne uprzedzenia oparte są nie na faktach, ale na kłamliwej antyklerykalnej kampanii propagandowej.


O poziomie osób wierzących w antyklerykalną propagandę świadczą komentarze zamieszczone pod artykułem. Można w nich przeczytać takie pełen pogardy dla katolików, Polaków, mieszkańców wsi, osób mających chłopskie pochodzenie, opinie: „Jeśli ludzie na wioskach z widłami bronią księdza pedofila, to chyba jasne jest, że żadne argumenty do nich nie docierają", „tym 53% nie przeszkadza ani pedofilia, ani podwójne czy wręcz potrójne życie klechów, ani ich luksusy, w których się pławią, bo większość polskich katolików sama taka jest. Jak i PIS, na który głosują. Moralność zerowa. Najważniejsze to z baldachimem zapierniczać po mieście, bo inaczej będzie grzech", „To tylko świadczy o polskim społeczeństwie, które jest prymitywne i tchórzliwe", „Setki lat tresury pańszczyźnianych kmiotków przynosi efekty", „mentalność chłopa pańszczyźnianego nadal jest w Polakach", „Dlatego KK zawsze robił i będzie robił z polskich katolików, tzw. armatnie mięso i będzie ich traktował jak pańszczyźnianego chłopa. Polska była ostatnim krajem w Europie, w którym zlikwidowano pańszczyznę na kościelnych włościach i zrobił to dopiero Napoleon Bonaparte, nikogo nie pytając o zdanie. Inaczej KK dalej by uprawiał włości polskim katolikiem, a teraz zgarnia pieniądze, zupełnie nic nie robiąc, z budżetu, bo Kaczyński potrzebuje poparcia z ambony", „Polakom /na szczęście nie wszystkim/ nie przeszkadza, jak ich dzieci są molestowane przez zwyrodnialców w sutannach ? Maja gdzieś własne dzieci, wola bronic przestępców ? Ratunku!".

 

Irracjonalność antyklerykałów pokazuje też postulat jednego z nich by „wprowadzić podatek kościelny jak w Niemczech i płacić powinni tylko ci, którzy korzystają z usług Kościoła i umożliwić urzędową apostazję dla niewierzących, jak to jest w cywilizowanych krajach". Do antyklerykałów widać nie dociera, że dziś na Kościół ludzie dobrowolnie płaca na tace, a jak będzie przymusowy podatek, to nie będą mieli instrumentu finansowego, by tych księży, których cenią nagradzać datkami, a tych, którzy im się nie podobają karać datkami. Absurdem jest też postulat urzędowej apostazji – przynależność do wspólnoty religijnej nie jest dziedziną, którą powinna być regulowana przez państwo.

 

Jan Bodakowski