Co ciekawe, zawiadomienie złożył nie żaden przeciwnik polityczny Trzaskowski, ale jego były współpracownik Michał Dzięba, dawny pracownik biura PO i asystent ministra skarbu Aleksandra Grada. Prokuratura zwlekała ponad rok z rozpoczęciem śledztwa, chociaż powinna wydać decyzję w 30 dni.

Dzięba twierdzi, że Trzaskowski przyjął 150 tys. zł od znajomego biznesmena Marcina Cioka i nielegalnie przeznaczył ją na swoją kampanię. Dzięba oskarżał także Trzaskowskiego o zażywanie narkotyków, romans ze stażystką i reprezentowanie prywatnej firmy w europarlamencie. Po złożeniu prywatnego oskarżenia przez Trzaskowskiego Dzięba miał przeprosić w sądzie za te słowa i doszło do ugody.

Dzięba podkreślił jednak, że nie wycofuje się z zarzutu o nielegalne finansowanie kampanii.