Australijskie portale internetowe poinformowały o możliwości obejścia blokady przez uruchomienie aplikacji na komputerze, a nie na komórce. Poczynania Facebook, czyli właściciela Instagram wyjaśnił dyrektor do spraw zasad Mia Garlick: „Mamy nadzieje, że ten test pozwoli na usunięcie nacisków jakie wiele polubień otrzymał post, także możesz skoncentrować się na tym, co kochasz. Podczas przeprowadzanego testu w Australii możemy się nauczyć jakie to przyniesie korzyści dla ludzkich doświadczeń na Instagramie”. Wedle Garlick ta zmiana: „pozwoli ludziom bardziej niż na polubieniach skoncentrować się na opowiadaniu ich historii”.

Test polega na usunięciu całkowitej liczby "polubień" pod zdjęciami i nagraniami. Niedostępne są również dane odnośnie ile osób widziało dany materiał. Użytkownicy jednak mają wgląd ile osób widziało ich własne posty. Zarazem informacje te dalej będą dostępne dla partnerów biznesowych. Po okresie testowym rozwiązanie będzie wprowadzone w Kanadzie, a następnie w Nowej Zelandii, Irlandii, Włoszech oraz Brazylii.

Australia stała się poletkiem testowym ze względu na miliony użytkowników i duże zainteresowanie nowoczesnymi technologiami. Nie jest to pierwszy czas kiedy Facebook dokonuje badań. Wcześniej sprawdzał na ile sugerowanie wiadomości reklamowych względem nastroju przekłada się na wzrost sprzedaży. Spotkało się to z kontrowersjami, bo firma w miejsce porad dla samobójców i osób w depresji podsuwała teksty o lekach.

Na chwilę obecną nie ma informacji, czy zmiana będzie jednak na stałe. Wedle Facebook ukrycie "polubień" służy ochronie przed znęcaniem się na platformie Instagram. Dla niewtajemniczonych ukrywanie "polubień" jest stratą, chociaż w rzeczywistości jest sposobem na zarabianie pieniędzy. Identycznie czyni Google. Nie informuje liczbowo ile osób łączy się z danym trendem w wyszukiwaniu. Takie dane sprzedaje dla biznesu. Tym samym za krokami Instagram kryją się pieniądze.

Nikt tutaj jednak nie uwzględnia dalekosiężnych skutków "polubień". Traktowane są dziś jako codzienność, lecz budzą wątpliwości od lat. Na łamach Harvard Medical School wykładowca Craig Malkin doszedł do wniosków ujętych w książce „Rethinking narcissism. The bad and suprisign good about feeling special”, że narcyzm jest zdrowy. Uznaje on tendencje ludzi do posiadania egoizmu jako cechy stanowiącej sedno istnienia każdego człowieka: „dominująca, uniwersalna ludzka tendencja: prowadzi do czucia się specjalnym, wyjątkowym, unikalnym”. Takie podejście uważa za zdrowe i właściwe.

Odwrotnością do tego są narcyści introwertyczni, zamknięci w sobie. W odróżnieniu od narcystów „pozytywnych” charakteryzują się poczuciem wyjątkowości ze względu na przeżywany ból. "Polubienia" wpędzają ludzi w zachwyt i w świetle teorii Malkina są niczym innym jak odbiciem egoizmu jako tkwi w każdym z nas. Wykaz chorób używany w diagnostyce przez psychologów DSM IV uznał wprost, że istnieje narcystyczne zaburzenie osobowości. W świecie promującym bycie na czasie i świeczniku zacierają się granice między osobowością właściwą, a wykreowaną na potrzeby marketingu.

Badania Malkina dowodzą, że narcyzm zaburza procesy decyzyjne. W świetle jego ustaleń tak działają "polubienia". Zmuszają ludzi do myślenia pod kątem tego, co przynosi zysk i natychmiastowy skutek, a nie mądrość. Takie wnioski przedstawiają analizy przeprowadzone przez psychologa i specjalistę w relacjach na łonie Internetu - Gwendolyn Seidman. Dają one poczucie wartości i radość, chociaż same w sobie nie kryją się za nimi fizyczne działania. Badacz Ethan Kross, psycholog z Uniwersytetu Michigan dowiódł związku - im więcej korzysta się z mediów społecznościowych tym większą one powodują samotność. Z kolei ustalenia April Preciado wskazują, że "polubienia" zmieniają ludzi: „Oni czują się jakby ‘wow’ ale jestem atrakcyjny i mam dobre notowania za cokolwiek on lub ona opublikuje”. Specjalista od neurologii Dar Meshi ustalił, że "polubienia" działają tak samo jak narkotyki, co wywnioskował z obserwacji prążkowia (części kresomózgowia). Badacz Nathan Hurst odkrył, że brak polubień powoduje u ludzi depresję i smutek.

Strategia Instagrama utrudnia odkrywanie trendów, ale dalej zachowuje mechanizmy przykuwające uwagę użytkownika, aby rozbudowywał swój egoizm i narcyzm. Firma bowiem zachowała w Instagramie mechanizmy podbudowania własnej osobowości za pomocą obserwacji liczby polubień. Rzekome odcięcie od nacisków jest powierzchowne. Dalej następuje ocena komunikacji, a co za tym idzie tworzy się przymus psychologiczny do korzystania oraz przywiązania użytkownika do platformy.

Jacek Skrzypacz