Lewica idzie do wyborów pod szyldem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zdaniem Macieja Gduli na listach SLD „spotkały się trzy ugrupowania a poza tym kilkanaście mniejszych organizacji, z których każde ma swoją wyrazistą tożsamość".

 

Polityk lewicy uważa, że antyPiS tym razem nie idzie zjednoczony, ale jako trzy bloki (PO, SLD, PSL Kukiz), bo przeciwnicy partii Kaczyńskiego odnieśli fiasko „projektu zbudowanego tylko na krytyce PiS-u". Lewica uznała, że w obliczu tego fiaska zaistniała „potrzeba zdefiniowania pozytywnego programu z jednej strony a z drugiej konieczność zbudowania jakiejś podstawy organizacyjnej, żeby ten plan miał szansę na realizację w polityce parlamentarnej. Zrozumieliśmy, że jeżeli chcemy zmieniać Polskę, to musimy współpracować. Od lat różnymi drogami staraliśmy się oddziaływać na politykę, ale dziś widać, że musimy wziąć się za bary z rzeczywistości".

 

Współpraca lewicowych partii została pozytywnie przyjęta przez większość elektoratu. Lewicowe „połączenie sił jest i realne, i na tyle przekonujące, że ludzie nie będą na nazwę komitetu zwracać szczególnej uwagi".

 

W oczach lewicowego kandydata oferta listy SLD adresowana jest do różnych grup lewicowych wyborców. „Sojusz Lewicy Demokratycznej jest silnie zakorzeniony w przeszłości i reprezentuje ciągłość doświadczenia PRL i III RP. Ważna jest dla nich pamięć budowania nowego ładu i demokratycznych instytucji, uchwalania Konstytucji RP, wprowadzania Polski do Unii Europejskiej. A dla nas i Razem takie np. wejście do UE to pewna oczywistość, historia raczej dana niż przeżywana czy osobiście tworzona".

 

W polityce lewicowej „dla SLD najważniejsza w hierarchii jest obrona konstytucji i zagrożeń dla demokracji, jakie niesie ze sobą PiS. My też to dostrzegamy, ale żywiej reagujemy np. na ataki na mniejszości seksualne czy sojusz PiS z Kościołem. Dla Wiosny pierwszorzędne jest również wyzwanie ekologiczne, czyli polityka odpowiadająca na katastrofę klimatyczną".


W wywiadzie polityk lewicy zdradził, że partie lewicowe o wiele szybciej się dogadały, niż miało to miejsce w czasie wyborów europejskich w trakcie tworzenia przez PO Koalicji Europejskiej.

 

W opinii Maciej Gduli „podział miejsc między partiami jest sprawiedliwy i odzwierciedla zarówno rozmiar społecznego poparcia dla poszczególnych partii, jak i ich potencjał w konkretnych okręgach wyborczych. [...] w przypadku Wiosny i Razem większość osób to de facto aktywiści, a nie starzy wyjadacze z Wiejskiej".


Lewicowy socjolog uważa, że PiS „należy atakować [...] właśnie za model władzy, w którym wszystkim kieruje jeden człowiek. To model dysfunkcjonalny, doraźny, w którym całe państwo wisi na jednej osobie. Władza jest scentralizowana, nie ma zaufania, a zamiast niego jest nadmierna kontrola, dominuje logika hierarchii zamiast współpracy". Model ten jest nieefektywny, bo „nie da się jednoosobowo wszystkich skontrolować, ale też panował będzie zastój w tych wszystkich dziedzinach".

 

Lewicy nie podoba się to, że PiS skierował środki do kieszeni obywateli, a nie do kieszeni samorządów. Lewicy zależy na tym, żeby rozproszona, niescentralizowana władza, ingerowała w wiele aspektów życia społecznego, od modelu PiS model lewicy różni się tym, że PiS chce scentralizowanej władzy a lewica rozproszonej, modele PiS i lewicy, różnią się od prawicy (która w postaci zinstytucjonalizowanej w Polsce nie istnieje), że prawica chce ograniczenia ingerencji władzy (czy to z centralizowanej, czy zdecentralizowanej) w życie społeczne. Lewica nie popiera wizji „państwa wycofanego", lecz chce państwa rozbudowanego, ale zdecentralizowanego.


Cechą charakterystyczną lewicy, według kandydata z listy SLD, ma być krytyka Kościoła, bo zdaniem lewicy „Kościół był zbyt mocno wspierany finansowo", nie walczy z pedofilią, hierarchowie czują się bezkarni. Lewica chce kontrolować, ile pieniędzy trafia do Kościoła i ograniczyć ich ilość, zlikwidować Fundusz Kościelny i lekcje religii w szkołach.

 

Z wywiadu z lewicowym działaczem wynika, że celem lewicy jest legalizacja zabijania nienarodzonych dzieci bez ograniczeń do końca 3 miesiąca ciąży, wprowadzenie związków partnerskich.

 

Lewica uważa, że „państwo musi nie tylko gwarantować wolność wyboru stylu życia, ale jego instytucje muszą okazywać równy szacunek dla grup mniejszościowych. Istnienie prawa do związków partnerskich także dla par jednopłciowych buduje właśnie takie poczucie respektu".

 

Na razie lewica nie deklaruje wprowadzenia adopcji dzieci przez homoseksualistów, choć tęczowe środowiska tego się domagają.

 

Zdaniem lewicowego polityka „osoby należące do mniejszości seksualnych są obiektem nagonki ze strony PiS, Kościoła i skrajnej prawicy, są bite i atakowane na ulicach" a „wprowadzenie związków partnerskich to – właśnie poprzez dystrybucję równego szacunku przez państwo – potężne narzędzie wsparcia polityki braku tolerancji dla przemocy wobec osób homoseksualnych".

 

Maciej Gdula uważa, że „500+ sprawiło, że wielu rodzinom żyje się lepiej, Polacy są mniej zależni od wahań i wymogów rynku pracy, a mnóstwo ludzi mogło zyskać elementarnie godne warunki życia. Zresztą podobne programy funkcjonują w większości państw UE".


W opinii związanego z lewicą socjologa 500+ zmniejszyło biedę, ale nie doprowadziło do wzrostu dzietności, dzietność ma za to wzrosnąć dzięki większej dostępności żłobków (by rodzice mogli wrócić na rynek pracy).

 

Przedstawiciel lewicy zapowiada uzdrowienie sytuacji w edukacji i lecznictwie, poprzez rozproszenie władzy i zwiększenie finansowania lecznictwa. Lewica chce też likwidacji kopalń, oparcie energetyki w 75% na odnawialnych źródłach energii (wiatraki i panele słoneczne).
 

Jan Bodakowski