Cały spór dotyka tutaj koncepcji otwartej sieci oraz tak zwanej “Neutralności Sieci”. Zdaniem profesora z Uniwersytetu w Harvardzie mediami rządzi prawo cyklu. Jego zdaniem rozpoczyna się od chwili jak wynalazcy opracowują daną technologię. Następnie ulega ona popularyzacji rękami hobbistów. W tym momencie włączają się korporacje spieniężające dane rozwiązania. Z chwilą, jak uzyskają odpowiednią władzę następuje tak zwane “zamknięcie technologiczne” i utworzenie monopolów. Pojawienie się nowej technologii zmienia stan rzeczy, wybija system ze stagnacji. Tak wygląda w ujęciu Tima Wu komunistyczna idea Postępu, a co za tym idzie determinizmu.

Trump zakłóca wyidealizowaną wersję świata rozpoczętego przez działania Vinta Cerfa i Roberta Khana, przeciwników kapitalizmu, a zarazem uznanych za pionierów Internetu. Rynek w USA silnie łączy się z firmą AT&T, twórcy infrastruktury telefonicznej spajającej całe Stany Zjednoczone. Tutaj w 1934 roku narodziły się taśmy cyfrowe oraz wiadomości głosowe. Wskutek rozwoju połączeń radiowych utworzono z szefem Davidem Sarnofem Radio Corporation of America. Ów upowszechnił wśród Amerykanów National Broadcast Corporation (NBC), jednej z najbardziej znanych obecnie w USA stacji telewizyjnych. Na bazie Radio Corporation of America zrodziło się Federal Communications Commission, czyli FCC jakie zdaniem CNN Trump chce wykorzystać do kneblowania lewicowych mediów społecznościowych.

Dla wolności sieci znaczenie ma, że opiera się na łączach światłowodowych. W okolicach Nowego Jorku jest zagłębie ze szczególnych zagęszczeniem przewodów optycznych odpowiedzialne za rozsyłanie sygnału w USA. Sieć światłowodowa układa się w szkielet Internetu zarządzanych przez GTT, Cogent, NTT, Tata Comunications, Telia Carrier i Level 3 Communications. Wspomniany wcześniej AT&T z Verizon kontrolują na terenie Stanów Zjednoczonych dwie trzecie szkieletu oraz rynku bezprzewodowego.

Bezpośrednio dostęp do Internetu zapewniają firmy z segmenty ISP (Internet Service Provider). Firmy Cox, Comcast z udziałem 56% tego poziomu komunikacji i Cox odpowiadają za satelity i ziemne okablowanie. W 2015 FCC wyregulowało rynek i zabroniło spowalniania stron, przyjmowania pieniędzy za nadawanie priorytetów transmisji i blokowaniem dostępu do stron internetowych. Zamykanie Internetu przez Donalda Trumpa to nic innego, jak odpowiedź na między innymi słowa szefa AT&T: “Internet nie może być darmowy w takim sensie, że odpowiadające za okablowanie firmy uczyniły inwestycje i oczekiwanie dla Google, Yahoo! Czy Vonage lub kogokolwiek innego, że oczekują od nas, że oddamy te kanały [transmisyjne] za darmo jest szaleństwem!”.

Dla lewicy problem sprowadza się między innymi do spowalniania Internetu w ramach ISP. Uważają, że wszystkie strony jeśli będą ładowały się w takim samym czasie nastąpi wolność i zniesienie cenzury. Ostrzegają, że skoro AT&T ma przychody na poziomie szesnaście miliardów dolarów, Verizon - trzynaście miliardów, Comcast i Charter - po osiem miliardów (a to są główni ISP w USA) nie zainwestują pieniędzy w infrastrukturę, lecz w utrzymanie monopolu.

W rzeczywistości działania Donalda Trumpa są odpowiedzią nie na praktyki ekonomiczne w ramach Internetu, lecz ideologiczne. Cenzura ze względu na poglądy jest faktem. Wśród dziesięciu największych korporacji świata są Apple, AT&T, Alphabet, Amazon, Microsoft i Facebook popierają ruch LGBT. Jako, że u swych korzeni gender odwołuje się do prac Karola Marksa decyzje prezydenta USA na poziomie ideologicznym są niczym innym, jak rzeczywistym wprowadzeniem wolności słowa. Blokowanie krytycznych gender wypowiedzi jest jednym z wskaźników, czy dane medium uznaje swobodę poglądów.

Jacek Skrzypacz