Z kolei profesor geografii João Paulo S. de Cortes, Brazylijczyk wykładający i prowadzący badania na Federalnym Uniwersytecie Western Pará mówi już wprost o tym, że przynajmniej niektóre z fragmentów Amazonii zostały podpalone:

Część pożarów wzniecano celowo, nawet na obszarach ściśle chronionych.

Bardzo interesujące są statystyki pożarów w Amazonii, o których profesor de Cortes mówi:

Według Brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych (INPE) w tym roku w Amazonii doszło do 72 843 wybuchów pożarów, co stanowi wzrost o 83 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2018 r. Symbolicznym dniem rozpoczęcia tegorocznych wielkich pożarów był 11 sierpnia, wówczas zorganizowana akcja rolników w gminie Novo Progresso (działających z pobudek opisanych wyżej - przyp.) doprowadziła do wzrostu liczby pożarów o 300 proc. w stosunku do dnia poprzedniego.

Wydaje się też wskazywać winnego całej tej sytuacji mówiąc:

Od stycznia, kiedy władzę objął prezydent Jair Bolsonaro, dotychczas umiarkowane działania w tym regionie zaczęły ustępować agresywnej polityce antyekologicznej. Nowa polityka daje przyzwolenie na grabieżcze działanie dużym podmiotom rynkowym i korporacjom. Rząd degraduje środowisko naturalne, często za pomocą nielegalnych metod, po to by poszerzyć areał pól uprawnych. Grupy zainteresowane ekstensywnym wykorzystywaniem Amazonki mają parasol ochronny Bolsonaro i wykorzystują to. Przy okazji w brazylijskim internecie działa bardzo sprawna machina dezinformacji na temat tego, co dzieje się w lasach deszczowych.

 

Oto pełny wpis Wojciecha Cejrowskiego na FB, którego wypowiedź pokrywa się się z opinią eksperta, profesora de Cortes, który na miejscu w Brazylii zajmuje się tymi tematami:

 

Oto pełna wpis Wojciecha Cejrowskiego na FB:

Szanowni Państwo,

w sprawie pożarów w Amazonii nie wiem co powiedzieć. Musiałbym pojechać na miejsce, zobaczyć i dopiero wtedy ocenić i... uwierzyć.

Lasy amazońskie są NIE-palne. Aby sobie wypalić małe pole trzeba się BARDZO napracować. Najpierw trzeba zwalić wszystkie duże drzewa, potem wykarczować resztę i palić kawałkami. Amazońskie ogniska gasną same z siebie, trzeba je stale wachlować, rozdmuchiwać. Amazońskie drewno, nawet suche, palić się nie chce. Dlatego Indianie na rozpałkę lubią stosować nasze plastikowe butelki. Stare butelki i zapalniczka zastępują dzisiaj dawniejsze koraliki przywożone na wymianę. Powód? Rozpalanie ognia.

W jednym z odcinków "Boso" pokazywałem Indiankę, która wraz z mężem idzie na polowanie. Jej rola to nieść żywy płomień. Idzie za mężem i w małej tykwie, lub skorupie starego glinianego garnka, niesie płomyk, o który stale dba. Czemu? Bo gdyby zgasł, to w Amazonii nie ma jak rozpalić ognia. Oczywiście istnieją techniki pocierania patykiem o patyk, ale to zawsze robota ŻMUDNA. Ogień w Amazonii rodzi się niechętnie za to bardzo chętnie gaśnie.

Jak w tej sytuacji oceniać pożary lasów amazońskich? Nie wiem. Widziałem zdjęcia i filmy, ale... widziałem też na WŁASNE oczy, na żywo, że Amazonia jest niepalna. Jej niepalność znam z OSOBISTEGO doświadczenia liczącego trzydzieści lat.

Więc? Nie dowierzam. Nie chce mi się wierzyć w te pożary. A jednocześnie głupio mi to mówić w sytuacji, gdy widzę filmy. Ha! A może ktoś podpalił ropę? Nie wiem. Szukam odpowiedzi i mi się rachunki nie zgadzają. Ot co. Sam z siebie amazoński las palić się nie chce. Gdyby mi ktoś postawił zadanie podpalenia dużej połaci lasu w Amazonii, to bym go poprosił o napalm, lub dynamit do wysadzenia ropociągu.
wc