Wnioski są efektem przebadania czterdziestu czterech tysięcy stu sześćdziesięciu ośmiu pacjentów. Wśród nich pięć tysięcy pięciuset dwunastu umarło. Technika, jaką posłużyli się naukowcy opierała się na odwróconej analizie meta, czyli szeregu zebranych danych oraz informacji w sposób przekrojowy. Tym sposobem wytypowali czternaście markerów obecnych przy wszystkich zgonach. Ustalenia odbywały się na dobrze znanej już naukowcom platformie metabolicznej. Dzięki niej znaleźli markery i stwierdzili, że nie różnią się one u mężczyzn i kobiet. W odniesieniu do okresu dziesięciu lat badacze uzyskali osiemdziesiąt trzy procent pewności. Dla czasu pięciu lat współczynnik ten był minimalnie wyższy, bo wynosił osiemdziesiąt trzy i siedem dziesiątych procentu. Dla porównania wcześniej używane model przyczyn śmierci miał średnią skuteczność między siedemdziesiąt siedem a siedemdziesiąt dziewięć procent. Aczkolwiek naukowcy są ostrożni. Zalecają, aby określone przez nich wskaźniki były jeszcze przebadane klinicznie i dodatkowo zweryfikowane.

Celem badań jest między innymi selekcja pacjentów na rokujących w leczeniu, jak i pozbawionych szans. W rozrachunku ekonomicznym sprowadza się to do takie ulokowania pieniędzy, aby ratowały wpierw osoby mające największe szanse na wyzdrowienie. Innymi słowy między innymi takie nastawienie promuje osoby młodsze przed starszymi. Naukowcy wprost zauważyli, że obecny stan medycyny ma mniejsze znaczenie dla dziadków. Zauważyli, że między innymi poziom cholesterolu we krwi oraz skurczowe ciśnienie krwi mają wręcz niższy wskaźnik powiązań ze śmiercią osób powyżej osiemdziesiątego piątego roku życia, niż w przypadku porównania z osobami w wieku średnim (sic!). Rozwiązaniem problemu nie są obecnie używane wyniki molekularne, bo mają ograniczoną skuteczność w zależności od tego w jakim wieku jest dana osoba. W jednych przypadkach są wiarygodnymi wskaźnikami, a w innych już tylko przybliżonymi.

Założyli, że badanie metabolizmu układu immunologicznego da odpowiedź jak szybko ktoś odejdzie z tego świata. Posłużyli się w tym celu rezonansem magnetycznym. Sprawdzali również biomarkery w przypadku chorób układu krążenia, raka, czy różnych infekcji. Tak ustalili, że wskaźniki XXL-VLDL-L, S-HDL-L, VLDL-D, czy PUFA/FA są powiązane z wcześniejszą śmiercią. Poziom cukru (glukozy), mleczanu, histydyny, izoleucyny, leucyny, waliny, fenyloalaniny, kwasu acetylooctowego, albuminu i glikoprotein z grupy acetylowej (GlycA) służą do wyrokowaniu jak szybko skończy się ludzie życie.

Z punktu widzenia pacjenta budzi się tutaj niepokój, że jest klasyfikowany do grup priorytowych i “drugiego sortu”. Takie działania są potrzebne w medycynie dla z punktu widzenia ekonomii ustalenia priorytetów, lecz pojawia się tutaj niebezpieczeństwo otwierania furtki na eutanazję. Z perspektywy pieniędzy uśmiercenie nieuleczalnie chorego pacjenta jest oszczędnością oraz inwestycją. W tej pozbawionej moralności perspektywie śmierć jest formą handlu. Rola lekarza sprowadza się do wykorzystania statystyki, aby selekcjonował niczym w teorii Darwina “najlepszych” i “najsilniejszych”. Poprawa o kilka procent skuteczności w długofalowej diagnozie przekłada się na między innymi zyskiwanie miejsca w szpitalu, czy podczas wizyt u specjalistów. Na drugim planie znajduje się wątpliwość, że niedokładność na poziomie kilkunastu procent może kosztować czyjeś nadające się do uratowania życie.

Jacek Skrzypacz