Hummes jest nie tylko kardynałem i uczestnikiem synodu, ale także jego relatorem i przyjacielem papieża Franciszka.

Kardynał powiedział: "Rdzenne wspólnoty poprosiły o to, aby przy potwierdzeniu wartości charyzmatu celibatu w Kościele , którego się nie rusza, wobec naglącej potrzeby większości wspólnot katolickich w Amazonii, otwarta została droga ku święceniom kapłańskim żonatych mężczyzn, mieszkających w tych społecznościach".

Poszedł jednak dalej, bo chce także nowej formy służby dla kobiet w Kościele: "Jednocześnie, wobec faktu, że duża liczba kobiet przewodzi wspólnotom w Amazonii, niech posługa ta zostanie uznana i niech poszukuje się możliwości jej skonsolidowania z urzędem przysługującym kobietom - liderkom we wspólnotach".

Słowa te zostały nagrodzone brawami, chociaż łamią wielowiekową tradycję Kościoła. Celibat nie jest dogmatem, ale jest czymś więcej niż kwestią dyscypliny. Jest bowiem elementem duchowości kapłańskiej, która pokazuje prezbiterom, że tak jak Chrystus pozostał bezżenny, tak i oni na Jego podobieństwo, żyją w czystości. Jest to jednoznaczne wskazanie dla nich i wiernych, że kapłan jest "alter Christus" - drugim Chrystusem, całkowicie oddanym Bogu i sprawom duchowym.

Uznanie, że ludy Amazonii nie są w stanie pojąć wartości celibatu, jest w gruncie rzeczy obrazą dla nich i sprowadzaniem ich do rzędu zwierząt, które nie mogą wytrwać w czystości. Tak jednak nie jest i to nie celibat jest powodem braku powołań, ale niezrozumienie wielkości powołania kapłańskiego. Likwidacja celibatu jedynie jeszcze bardziej utrudni zrozumienie unikalności kapłaństwa. Tego żądają jednak liberałowie, zwłaszcza z Niemiec, którzy chcą w Europie znieść celibat i wymóg życia w czystości, którego od dawna nie rozumieją (i zapewne i tak nie praktykują).