Volksdeutscher Selbstschutz został utworzony we wrześniu 1939 na okupowanych ziemiach polskich, jako paramilitarna formacja złożona z przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej zamieszkującej terytorium II Rzeczypospolitej. Głównie dotyczyły to ziem włączonych do Rzeszy, czyli Pomorza, Wielkopolski, czy Śląska, ale były bandy Selbstschutz także na terenie Generalnej Guberni. W zasadzie wszędzie, gdzie istniały zwarte skupiska ludności niemieckiej. I to właśnie bojówki paramilitarnego Selbstschutzu najlepiej "sprawdziły się" w wszystkich przeprowadzonych przez Niemców w okupowanej Polsce regionalnych operacjach eksterminacyjnych. Także tych najbardziej krwawych - jak w Bydgoszczy i na Pomorzu. Tam gdzie mieli dosyć gdańscy SS-mani najlepiej sprawdzili się niemieccy sąsiedzi sprzed wojny.

Bydgoszcz - Selbstschutz na pierwszej linii ludobójstwa

Pomiędzy wrześniem a grudniem 1939 roku zostały przeprowadzone przez Niemców masowe zbrodnie wojenne na cywilnej ludności Bydgoszczy pochodzenia polskiego i żydowskiego. Początkowo odbywały się one w atmosferze chaosu i stanowiły zemstę za wydarzenia tzw. bydgoskiej „krwawej niedzieli”, kiedy to 3–4 września 1939 oraz za opór stawiany wkraczającym oddziałom Wehrmachtu przez miejscową Straż Obywatelską. Przeprowadzane doraźnie represje przekształciły się później w zorganizowaną akcję eksterminacyjną, której celem była likwidacja polskiej elity politycznej i umysłowej w Bydgoszczy, a której głównym wykonawcą stał się paramilitarny Selbstschutz. W pierwszym okresie czasu były przez żołnierzy (rycerskiego) Wehrmachtu i funkcjonariuszy Einsatzgruppen. W ciągu pierwszych czterech miesięcy okupacji Niemcy zamordowali w tajnych lub publicznych egzekucjach nawet do 5000 mieszkańców Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego, z czego prawdopodobnie od 1500 do 1900 ofiar pochodziło z samej Bydgoszczy. Łącznie straty osobowe poniesione przez ludność Bydgoszczy w latach II Wojny Światowej szacuje się obecnie na około 10 000 zamordowanych. Propagandowe uzasadnienie goebbelsowskiej propagandy dla masowego ludobójstwa ludności Bydgoszczy dały Niemcom przede wszystkim wydarzenia tak zwanej bydgoskiej „krwawej niedzieli” (po niemiecku Bromberger Blutsonntag) z 3–4 września 1939, które to wydarzenie w polskiej historiografii jest opisywane jako krwawe stłumienie przez wojsko polskie niemieckiej akcji dywersyjnej w mieście (właśnie z Volksdeutscher Selbstschutz), a w niemieckiej – jako pogrom tamtejszych, oczywiście niewinnych volksdeutschów. Bydgoskie represje były zresztą częścią szerszej akcji eksterminacyjnej, realizowanej na całym Pomorzu w ramach tak zwanej akcji „Inteligencja” (Intelligenzaktion).

Pomorze było tym regionem Polski, w którym niemiecki terror masowy przybrał najbardziej brutalną formę. Polscy historycy podają, że w okresie: wrzesień 1939 roku – wiosna 1940 roku okupanci zamordowali na Pomorzu od 36 do 50 tysięcy Polaków i Żydów. Natomiast niemiecki historyk Dieter Schenk obliczył, iż w latach 1939–1945 w bezpośrednich egzekucjach Niemcy zamordowali na tych terenach od 52 794 do 60 750 ludzi.

 

Ludzi zatrzymywano na podstawie list proskrypcyjnych, które Niemcy dzięki swojemu wywiadowi i właśnie Volksdeutschom z Selbstschutzu zaczęli tworzyć wiele lat przed wybuchem wojny. Wpisywali na nie nazwiska osób będących lokalną elitą, o których było wiadomo, że nie będą  sprzyjali niemieckiej władzy okupacyjnej.

Egzekucje w pobliżu Piaśnicy, nazywanej też Pomorskim Katyniem albo Kaszubską Golgotą, rozpoczęły się pod koniec października 1939 roku. Poprzedziły je masowe aresztowania Polaków. Na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska zaczęły się one już 1 września wraz z wybuchem II wojny światowej. Podobną akcję Niemcy przeprowadzili w Gdyni, po zdobyciu miasta 14 września, a także w innych miejscowościach Kaszub i Kociewia, zwłaszcza w Pucku i Wejherowie. Początkowo w egzekucjach brali udział SS-mani z Gdańska, ale oni nie chcieli tego robić, uważając, że to jest zbyt obciążające psychicznie. Ich miejsce zajęli... właśnie członkowie Volksdeutscher Selbstschutz.