Gdy zaczęto używać słowa arystokracja miało ono wskazywać na ludzi o najwyższym poziomie duchowym, intelektualnym i moralnym, ludzi poczuwających się do odpowiedzialności za całe społeczeństwo czy naród, pragnących dobra dla innych i działających na rzecz ogółu właśnie w imię tego dobra. Zadaniem elit czy, jak kto woli, arystokracji jest więc, między innymi, wychowywanie całego społeczeństwa do prawdy, dobra, miłości i prawdziwej wolności (wolności, której sens i zarazem granice wyznacza właśnie prawda, dobro i miłość), usprawnianie go w cnotach kardynalnych, moralnych, intelektualnych i społecznych.

Jakie są dzisiejsze polskie elity? Czy w ogóle jeszcze istnieją? Czy są w istocie polskie?

Ostatnio oglądałem w telewizji program poświęcony problemowi elit. Wszyscy jego uczestnicy przez elity rozumieli ludzi „sukcesu” związanych wprost lub pośrednio z kulturą, oddziałujących na myślenie innych, posiadających duże pieniądze i jakoś znanych ogółowi czy przynajmniej wielu ludziom. Taka charakterystyka elit nie jest może do końca trafna ale jakoś odpowiada, jak się wydaje, pewnej prawdzie o współczesnym świecie.

Jeden z przedstawicieli tak rozumianych elit powiedział: „Uznaję się za typowego przedstawiciela współczesnej elity. Wstaję o siódmej rano. Wyprowadzam psy na spacer. Idę do pracy. Wracam do domu o jedenastej. Wyprowadzam psy na spacer. Idę spać. Wstaję o siódmej rano wyprowadzam psy na spacer. Idę do pracy...”

Ta wypowiedź, świetnie nota bene dobrana przez autorów programu, wskazuje jednoznacznie na to, co jest dla tych dzisiejszych elit największą wartością (oczywiście pieniądze i sukces) i jaki musi być ich poziom intelektualny (przy takim trybie życia szybko są wyjałowieni i puści).

Inny przedstawiciel współczesnych elit w Polsce szczerze i bez żenady stwierdził: „Współczesne elity to banda snobów, która wygrała wyścig szczurów. Elity dziś tylko nadają ton. Nic więcej. Mają wielkie pieniądze i wielkie wpływy. Tak naprawdę to są znienawidzone przez społeczeństwo”.

Wydaje mi się, że przedstawione wyżej wypowiedzi nieźle charakteryzują sytuację w Polsce. Brak nam prawdziwej arystokracji ducha, prawdziwych elit, autorytetów, które wskazywałyby drogę ogółowi. W związku z tym ginie też nasza kultura. Społeczeństwo jest zagubione, także moralnie. Bez elit społeczeństwo jest jak człowiek bez głowy albo dziecko bez ojca i matki.

Oczywiście nie brak wśród nas ludzi wspaniałych, wielkich, szlachetnych i mądrych ale „elity” broniąc swojego status quo robią wszystko, by społeczeństwo ich nie zauważyło lub uznało za, mówiąc delikatnie, dziwaków.

Wiek XXI zaczynamy więc w zagubieniu. Jeśli w najbliższych dziesiątkach lat Polska nie odnajdzie siebie, swojej kultury, swoich elit smutny jej los, smutny nasz los.