Powodem do usunięcia reklamy wyborczej było zdaniem BBC naruszenie własności intelektualnej. W ramach kampanii brytyjscy konserwatyści stworzyli fotomontaż z BBC News w tle. Zdaniem BBC materiał użyty poza kampanią wyborczą “mógł zniszczyć percepcję naszej bezpartyjności”. Tym samym jedna z najbardziej znanych platform informacyjnych obejmujących zarówno radio, telewizję oraz kanały w Internecie przyznały, że łączenie jej z treściami konserwatywnymi nie należy do jej wizji “bezpartyjności”.

BBC w ramach tak zwanych reguł dla redaktorów w części czwartej przedstawia, co rozumie pod tym pojęciem. Łączą go z “podstawą dla naszej reputacji, naszych wartości o zaufania odbiorców”. Zakładają w ten sposób, że wedle ich oficjalnych wytycznych będą ukazywali “’balans’ pomiędzy odmiennymi punktami widzenia”. Zwracają przy tym uwagę na ukazywanie osób “nadniereprezentowanych”, za czym stoi nic innego, jak odwoływanie się do mniejszości różnego rodzaju. Zakładają również “sprawdzanie argumentów”. Kładą nacisk, aby ich grono redakcyjne w trakcie wypowiedzi zachowywały “bezpartyjny” stosunek do świata, a co za tym idzie kierowało się nim w “komentarzach, przykładowo w mediach społecznościowych”.

Przez perspektywę tych zasad dbanie o wizerunek własnej rozgłośni i platformy nie jest niczym zdrożnym. Osobną kwestię stanowi, jak w praktyce wygląda respektowanie owych standardów. Były prezenter Radio 4 w audycji Today John Humprys zarzucił wprost, że BBC wyraża się przychylnie i ciepło w sprawach związanych z imigracją oraz gender. Akcentuje zwłaszcza prawa dla osób głoszących tak zwaną “inna orientację seksualną”.

Pozornie jest to kwestia neutralna i wpisuje się w reguły mówiące o ukazywaniu “nadniereprezentowanych”, czyli mniejszości. W rzeczywistości jednak jest to typowo liberalne ujęcie problemu. Pomija się tutaj stanowiska krytykujące gender między innymi na płaszczyźnie naukowej (przykładem są choćby nieudane eksperymenty na bliźniętach Johna Money, twórcy określenia “gender”). Tym samym jest to przyjęcie określonej płaszczyzny ideologicznej, a co za tym idzie ciche wsparcie dla określonych nurtów politycznych, to znaczy tych, co popierając imigrantów oraz gender.

Działania Facebook nie mieszczą się pozornie w działaniach politycznych, bo są tylko odpowiedzią na regulamin wewnętrzny jaki wytworzyła firma. Tym samym jako przedstawiciel rynku ma możliwość ustalenia zasad jakimi kieruje się we własnym działaniu. Z tym, że oficjalnie głosi ona respektowanie innych punktów widzenia. Usunięcie materiału przez Facebook było skutkiem działania prawników związanych z BBC. Piętnaście sekund nagrania nie spodobało się, bo uderzało w lewicową politykę BBC. Facebook jednak oficjalnie ogłosił: “Usunęliśmy tę treść w związku ze złamaniem praw własności należących do ich prawowitego właściciela tychże BBC. Jakkolwiek jeśli otrzymujemy poprawne żądanie względem adresu IP na naszej platformie w reklamach lub czymkolwiek innym działamy zgodnie z naszymi wytycznymi zawartymi w naszych regułach i podejmujemy działania jeśli są wymagane”.

Niejasność wypowiedzi Facebook stanowi znak rozpoznawczy platformy. Uniemożliwia określenie jakie treści od razu są usuwane przez medium Marka Zuckerberga. Daje jednak do myślenia, że firma tworzy listę nieprawomocnych adresów sieciowych. W przełożeniu na język poza siecią przypomina to działania służb zbierających adresy pocztowe osób wymagających szczególnej obserwacji. Adres sieciowy IP pozwala na identyfikacje osoby. Teoretycznie może być on zmieniamy. Wtedy formę “fałszywych dokumentów” stanowią sieci VPN, lecz stanowi on tylko jeden ze sposobów identyfikacji.

Pomimo brak oficjalnych porozumień cała sprawa ukazuje w jaki sposób załatwia się kwestie usuwania treści. Problem z materiałem krył się w użyciu wypowiedzi na temat Brexit, czyli wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej przez prezenterów stacji Laury Kuenssbert i Huwa Edwardsa. Partia Konserwatywna straciła na reklamę na Facebook siedem tysięcy funtów wedle Facebook Ad Library. Ich przekaz był skierowany do osób między trzydziestym piątym a pięćdziesiątym czwartym rokiem życia.

Dla twórców materiałów prasowych i telewizyjnych jest jasne, że każdy przekaz jest skrócony, odpowiednio przygotowany, a co za tym idzie w pewien sposób ocenzurowany. Nie ma bowiem możliwości zaprezentowania wszelkich możliwych pozyskanych informacji, stanowisk, czy wielogodzinnych nagrań w przypadku kilkunastu sekundowych audycji. Proces ten zwany w telewizji montażem jest wpisany w tę profesję. Sprawa Facebook i BBC ukazuje, że kwestie żonglowania informacjami mają coraz większe znaczenie. Osią sporu nie jest Prawda, ale czy przyjęta polityka ukazywania świata jest zachowana.


Jacek Skrzypacz