Stworzył się precedens, który w szybkim czasie może przyczynić się do anarchizacji systemu sądowniczego. Członkowie KRS wybrani przez obecne władze będą kwestionowani przez opozycję. Gdy się władza zmieni, stanie się podobnie. Tym samym funkcjonowanie nowych członków Krajowej Rady Sądowniczej będzie ciągle podważane przez któregoś z orzekających sędziów, którzy już dawno zapomnieli, że ich funkcja nie może być związana z żadną opcją polityczną.

To naturalne, że w takiej sytuacji Paweł Juszczyszyn został zawieszony na okres miesiąca w pełnieniu swojej funkcji oraz Zbigniew Ziobro skorzystał z przysługującego mu prawa i odwołał go z delegacji sędziowskiej w sądzie okręgowym. Wszystko zgodnie z konstytucją i obowiązującym prawem.

Ale lawina buntu znów ruszyła. „Nadzwyczajna kasta” poczuła się oburzona jakimkolwiek dyscyplinowaniem ich decyzji. Oni są nieomylni, stoją ponad prawem. Prawdziwi nadludzie.

Oby było tak w rzeczywistości. Wystarczy posłuchać poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości, aż włos się jeży na głowie, jak sędziowie mogą zburzyć życie ludzi, wydając wadliwe wyroki. W cotygodniowym telewizyjnym Studiu Polska można się o tym przekonać, słuchając dramatycznych relacji poszkodowanych, którym niesprawiedliwe wyroki złamały życie.  Gdzież ta nieomylność sędziowskich nadludzi? Który człowiek z jakiegokolwiek zawodu może uzurpować sobie władzę absolutną, stawiając siebie ponad prawem? Wiadomo, że każdy z nas jest ułomny, popełnia błędy, z których musi się rozliczyć. Dlaczego sędziowie mają stać ponad prawem? Nie są kryształowi. Paweł Juszczyszyn orzekał kilka lat temu w sprawie rolnika, który zadłużył się i nie miał z czego w terminie spłacać długów. Jego majątek został wyceniony po bardzo zaniżonej cenie na 200 tys.  Z tego nowy właściciel wpłacił jedynie 30 tys. , resztę mu anulowano. Wyrokiem sądu do gospodarstwa rolnika wszedł komornik – zajął dom, zabudowania gospodarcze, ziemię. Poszkodowany z rodziną znalazł się na bruku. Nie miał z czego żyć, ani czym spłacić długu, bo kwota 30 tys. była kroplą w morzu.  Kłopoty te przerosły jego siły, chorował, stał się kaleką i cztery miesiące temu umarł. Taki był „sprawiedliwy” wyrok, który zasądził sędzia Juszczyszyn.

W obronie tych nieskazitelnych ludzi ruszyła do ataku opozycja, celebryci i kodziarze. W niedzielę w wielu miastach polski i pod siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości odbyły się wiece poparcia Pawła Juszczyszyna.  Wielu z ich uczestników nie wie zapewne o co w tym chodzi, bo procedury sędziowskie są dość zawiłe i nie każdy wgryza się w ich meritum. Ale lud wyszedł na ulice i znów protestuje przeciwko legalnie wybranej władzy. Sytuacja ta wydaje się rozwojowa, bo jeszcze w tym tygodniu do Sejmu ma wpłynąć nowy projekt przepisów dyscyplinujących sędziów. Ma być on oparty na wzorcu niemieckim i francuskim. W tych krajach przepisy ściśle dyscyplinują sędziów za aktywność polityczną. Jeżeli obowiązują one na Zachodzie, to dlaczego nie mogą być stosowane u nas. Przecież tak bardzo chcemy być podobni do światłego Zachodu, ale tylko w wybranych przez siebie wypadkach. Resztę się neguje.

A protesty, jak to protesty uliczne. Było głośno, kolorowo. Znów pojawiły się znane twarze – Mai Ostałowskiej, Agnieszki Holland, serialowego Walusia ze „Świata według Kiepskich”, polityków PO z Małgorzatą Kidawą-Błońską na czele i działaczami KOD. Na transparencie można było przeczytać napis, jak z pola walki o niepodległość Polski - „Cześć i chwała sędziom niezłomnym”. We Wrocławiu efektów komicznych dostarczył jak zawsze chamski i niezawodny Władysław Frasyniuk, wrzeszcząc „J… pisiory”. Przemawiał oskarżony o korupcję były senator Pinior, a wśród protestujących stał sędzia, który orzekał w jego sprawie. Istna komedia.

Trzeba jeszcze podkreślić, że bunt sędziów wspiera „Komitet Obrony Sprawiedliwości”, stowarzyszenie „Iustitia”, „Themis”, „Amnesty Internacional” i „Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza”. Sami swoi. Czekamy na dalszy ciąg protestów w sprawie dyscyplinowania sędziów. Może być ciekawie.