Warto zatem przypatrzyć się partiom, jak szykują swoich kandydatów na prezydenta. Platforma Obywatelska największa partia opozycyjna razem ze swoimi przystawkami postanowiła przeprowadzić w swoich szeregach prawybory, aby było demokratycznie. Każdy mógł zgłosić swoją kandydaturę. Przygotowano pełny harmonogram wydarzeń i debat politycznych związanych z tym wydarzeniem. W połowie grudnia  ponad tysiąc uczestników Konwencji Krajowej miało dokonać wyboru. Głównym kandydatem została Małgorzata Kidawa-Błońska. A do walki z nią miał jeszcze stanąć Bartosz Arłukowicz i Radosław Sikorski. Mówiło się też o Rafale Trzaskowskim, ale on szybko rozwiał te nadzieje. Nie chciał w prawyborach nadszarpnąć swojego wizerunku jako prezydenta Warszawy.  Z czasem z prawyborów wycofali się kolejno Bartosz Arłukowicz i Radosław Sikorski, który napisał na Facebooku: „Sercem i czynem poprę tego, kto zostanie naszym kandydatem, ale gdyby kiedyś nadeszły takie terminy, że potrzebny będzie twardy zawodnik, to wiecie państwo, że nie zawiodę”. Sikorski potwierdził również, że poprzednie prawybory w 2015 roku, w których rywalizował z Bronisławem Komorowskim, były ustawione. W wywiadzie  Gazeta.pl powiedział: „Zastanawiam się, po pierwsze, czy to będzie proces fair, bo w ustawionych prawyborach już brałem udział”. Wydawało się, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie będzie miała rywala w prawyborach. Ale okazało się, że niemal w ostatniej chwili swoją kandydaturę zgłosił prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, uważany za człowieka Grzegorza Schetyny. „Polska potrzebuje silnej# prezydentury, która zatrzyma łamanie praworządności, wydobędzie kraj z chaosu partyjniactwa i przywróci wszystkim obywatelom prawdziwe poczucie wspólnoty. Podjąłem się tego wyzwania” – stwierdził Jaśkowiak na Twitterze. Nie wiadomo także, czy swojej kandydatury, niezależnie od kandydata koalicyjnego PO, nie zgłosi Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej. Ma taką decyzję wkrótce rozważyć.  

W szeregach lewicy trwają nadal przedbiegi na kandydata do fotela prezydenckiego. Mówi się o Adrianie Zandbergu, Robercie Biedroniu, a nawet o Włodzimierzu Czarzastym. Ale wydaje się, że z jego kandydatury już zrezygnowano. Najmocniejszym kandydatem wydaje się być Zandberg, którego szanse wzrosły po dobrym przemówieniu w Sejmie, które wygłosił jako kontrę do expose premiera Mateusza Morawieckiego. Stawia się też na Roberta Biedronia, ale uważany jest on przez partnerów z SLD i Razem za mało stabilnego i wiarygodnego kandydata. Wyboru w szeregach lewicy mają dokonywać struktury.

Polskie Stronnictwo Ludowe już dawno poparło Władysława Kosiniaka – Kamysza, który nieoficjalnie rozpoczął już swoją kampanię. Na początku listopada Władysław Kosiniak- Kamysz otrzymał poparcie Rady Naczelnej PSL.

Na nadmiar kandydatów nie może narzekać Konfederacja, w której o partyjną nominację będzie się ubiegać aż dziewięciu kandydatów: Konrad Berkowicz, Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Janusz Korwin –Mikke, Paweł Skutecki, Krzysztof Tołwiński, Jacek Wilk i Magdalena Ziętek – Wielomska . Kandydaci zapewniają, że prawybory mają się stać u nich „największą w ciągu ostatnich lat” debatą na prawicy z przedstawieniem różnych opcji po tej stronie politycznej. O nominacje będą rywalizować na zjazdach partyjnych w grudniu i styczniu. Wybory w Konfederacji mają być ogłoszone podczas zjazdu „elektorów” z województw 18 stycznia. Aby zwyciężyć, kandydat musi dostać ponad 50 proc. głosów elektorów.