ABW i Międlar, brednie Tokarczuk, mitomania Wałęsy, polskie CO2 wygrywa w PE

 

W swojej przemowie noblowskiej "Czuły narrator" Olga Tokarczuk stwierdza, że Krzysztof Kolumb doprowadził do małej epoki lodowcowej. Zdaniem noblistki dzień w którym, „od nabrzeża portu Palos w Hiszpanii, 3 sierpnia 1492 roku", odbiła „nieduża karawela o nazwie ''Santa Maria''" dowodzona przez Krzysztofa Kolumba „doprowadził do śmierci 56 milionów z blisko 60 milionów rdzennych Amerykanów. Ich populacja stanowiła wtedy około 10 procent całej ludności ziemi. Europejczycy nieświadomie przywieźli ze sobą śmiertelne prezenty – choroby i bakterie, na które rodowici mieszkańcy Ameryki nie byli odporni. Do tego doszło bezpardonowe niewolenie i zabijanie. Zagłada trwała lata i zmieniła kraj. Tam, gdzie kiedyś rosła fasola i kukurydza, ziemniaki i pomidory, na nawadnianych w wyrafinowany sposób polach uprawnych, wróciła dzika roślinność. Prawie sześćdziesiąt milionów hektarów uprawnej ziemi z biegiem lat zamieniło się w dżunglę". ". Taktownie noblistka nie wspomniała, że rdzenna ludność przeżyła na terenach rządzonych przez katolików, a została wyniszczona na terenach protestantów.

 

Obwinianie zachodniej cywilizacji o zagładę ludów Ameryki to lewicowa klasyka, nową i niezwykle ciekawą jest koncepcja, że Kolumb i zachodnia cywilizacja doprowadziły do małej epoki lodowcowej.

 

Według Tokarczuk na ziemi gdzie biali wymordowali kolorowych „tam, gdzie kiedyś rosła fasola i kukurydza, ziemniaki i pomidory, na nawadnianych w wyrafinowany sposób polach uprawnych, wróciła dzika roślinność. Prawie sześćdziesiąt milionów hektarów uprawnej ziemi z biegiem lat zamieniło się w dżunglę. Roślinność regenerując się, pochłonęła ogromne ilości dwutlenku węgla, przez co osłabł efekt cieplarniany. To zaś obniżyło globalną temperaturę Ziemi. Jest to jedna z wielu naukowych hipotez wyjaśniających nastanie małej epoki lodowej w Europie, która pod koniec XVI wieku przyniosła długotrwałe ochłodzenie klimatu. Mała epoka lodowa odmieniła gospodarkę Europy. W ciągu następnych dekad mroźne i długie zimy, chłodne lata i intensywne opady zmniejszyły wydajność tradycyjnych form rolnictwa. W Europie Zachodniej małe rodzinne gospodarstwa produkujące żywność na własne potrzeby, okazały się niewydajne. Nastąpiły fale głodu i konieczność specjalizacji produkcji. Anglia czy Holandia najbardziej dotknięte ochłodzeniem, nie mogąc wiązać swej gospodarki z rolnictwem, zaczęły rozwijać handel i przemysł. Zagrożenie sztormami skłoniło Holendrów do osuszania polderów i przekształcania stref podmokłych i płytkich stref morskich w ląd. Przesunięcie na południe zasięgu występowania dorsza, katastrofalne dla Skandynawii, okazało się korzystne dla Anglii i Holandii – dzięki temu państwa te zaczęły wyrastać na potęgi morskie i handlowe. Znaczące ochłodzenie szczególnie dotkliwie było odczuwane w krajach skandynawskich. Urwała się łączność z zieloną Grenlandią i Islandią, surowe zimy zmniejszyły zbiory i zapanowały lata głodu i niedostatku. Szwecja zwróciła więc łakomy wzrok na południe wdając się w wojny z Polską (zwłaszcza, że zamarzł Bałtyk, przez co łatwo było się przezeń przeprawić armii) i angażując się w wojnę trzydziestoletnią w Europie".

 

Zdaniem Tokarczuk „kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć".

 

Nakładem wydawnictwa Fronda ukazała się praca „System. Od Lenina do Putina". Praca to wywiad rzeka przeprowadzony przez Rafała Otokę-Frąckiewicza z Grzegorzem Braunem. Rafał Otoka Frąckiewicz na Twiterze ewidentnie insynuował, że Jacek Międlar to agent służb, pisząc „jestem szefem służb, a jeden z moich ludzi umieszczonych w extremie traci ostatnio posłuch i generalnie mało o nim słychać. Wysyłam więc do niego pały, żeby zatrzymały go w gaciach pod jakimś absurdalnym pretekstem. O typie znów robi się głośno i zyskuje nimb wroga systemu".

 

Takie insynuacje wpisują się lewicowe rojenia o tym, że Jarosław Kaczyński jest demiurgiem polskiej sceny politycznej, i stworzył Lewice, by odebrać głosy PO, a tera tworzy narodowo socjalną partię, by odebrać głosy Konfederacji.

 

Insynuacje Otoki skomentował Tomasz Sommer, insynuując „jestem szefem służb, przesadziłem z wjazdem na kwadrat i robi się syf. Uruchamiam dezinformację, że to ustawka, a figurant dla mnie robi. Puszczam przez wtyki na tt. #ABW".

 

Popuszczając wodzę fantazji, można też na sprawę zatrzymania Jacka Międlara spojrzeć z drugiej strony. Zbliżają się wybory prezydenckie. PiS powinno zależeć na tym, by zyskać głosy polskich patriotów dla Andrzeja Dydy, tymczasem działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wobec Jacka Międlara szkodzą wizerunkowi PiS i kładą się cieniem na wizerunku prezydenta Andrzeja Dudy wśród polskich patriotów – warto zadać pytanie, komu zależy na zniechęcaniu polskich patriotów do PiS?

 

ABW w rocznice stanu wojennego i internowania działaczy opozycji antykomunistycznej siła weszły do mieszkania rodziców patriotycznego publicysty. Na filmie z monitoringu widać jak oddział antyterrorystów, o szóstej rano, wyposażonych w broń maszynową, tarany, siłą wyłamuje furtkę i drzwi do domu publicysty, tak jakby był on uzbrojonym po zęby szefem mafii wrocławskiej, który zwykł swoich przeciwników topić żywcem w kwasie.

 

Przez Warszawę przeszedł marsz antymarksistowski zorganizowany przez warszawską sekcje Towarzystwa Studentów Polskich. Młodzi nacjonaliści sprzeciwiali się temu, że „Uniwersytet Warszawski to bastion skrajnej lewicy, która może pozwolić sobie na nim na prawie wszystko".

 

Nacjonalistyczni studenci oskarżyli lewicę o terror wobec patriotycznych studentów: „kampanie hejtu wobec prawicowych studentów", „otwarte propagowanie komunizmu", „działalność "organizacji" studenckich, których główny powód do dumy to swoje parafilie".

 

Zdaniem organizatorów antymarksistowskiej demonstracji „normalność w przestrzeni publicznej to element deficytowy w dzisiejszej Polsce, a szczególnie w Warszawie. Niestety, poza kilkoma okolicznościowymi wydarzeniami patriotycznymi, brakuje inicjatyw prawicowych, konserwatywnych, narodowych". Celem Towarzystwa Studentów Polskich jest to zmienić.

 

W kilkudziesięcioosobowym marszu, prócz studentów z Towarzystwa Studentów Polskich, wzięli też udział publicyści Szturmu, aktywiści Polskiego Koła Monarchistycznego, Akcji Nacjonalistycznej, Obozu Narodowo Radykalnemu. Marsz miał też liczą asystę funkcjonariuszy oddziałów prewencji.

 

Naprzeciwko Pałacu Kultury w Warszawie mieści się sklep odzieżowy Reserved, który reklamuje się hasłem „silent night — party night" umieszczonym na witrynie. Hasło po polsku brzmi „cicha noc — nocna impreza" i w kresie Świąt Bożego Narodzenia odwołuje się do kolędy „Cicha noc", która jest ważna dla wszystkich chrześcijan.

 

Wykorzystanie chrześcijańskiej kolędy, i to w sposób bluźnierczy, poprzez kojarzenie jest z nocną imprezą, uraza uczucia chrześcijan. Można mieć nadzieje, że jest to tylko efekt bezmyślności kogoś odpowiedzialnego za wystrój witryny, a nie świadoma antychrześcijańska polityka firmy.

 

Jan Bodakowski