Pod dokumentem podpisali się ekonomiści Marie Hyland, Simeon Djankov z Bułgarii oraz Pinelopi Goldberg profesor z Yale. Ujęli w nim, co rozumieją przez dyskryminacje prawną w świetle gender. Stanowi on również wycinek z bazy Banku Światowego Kobiety, Biznes i Prawo. Stanowi on wskazówki w jaki sposób realizacja konkretnych rozwiązań prawnych przekłada się na wzrost ekonomiczny. Za nim stoi biuro Szefa Ekonomistów i dział Rozwoju Ekonomicznego.

Przez dyskryminacje Bank Światowy rozumie, że prawo nie traktuje równo kobiet i mężczyzn. Wbrew pozorom jest to kwestia nie do rozwiązania, bo nie istnieje możliwość całkowitego zrównania w systemie prawnym kobiety i mężczyzny. Problem stanowi tutaj kwestia macierzyństwa. W związku z nim wiele systemów wprowadza dodatkowy czas i ochronę dla kobiet w ciąży. Siłą rzeczy takie rozwiązania nie są możliwe dla mężczyzn. Urlopy ojcowskie są tutaj inną kategorią. Zwrócenie uwagi na ten drobiazg pozwala na ujrzenie pełnego kontekstu prawa.

Dla Banku Światowego przykładem łamania prawa są kraje rozwijające się. Obok takich niesprawiedliwości jak wykluczenie z głosowania cytowani ekonomiści wskazują między innymi kwestie współżycia. W tej delikatnej materii dochodzi do nadużyć, bo takie modele jak Szwecja zakładają, że wpierw musi być zgoda, a jej brak oznacza gwałt. O ile w teorii ten model ma sens w praktyce prowadzi do sytuacji w której z rożnych względów kobiety oskarżają mężczyzn, na przykład z powodu poczucia winy, że zdradziły męża.

Obok kwestii tego rodzaju duże znaczenie dla Banku Światowego ma udział kobiet w ekonomii. Traktowany jest on jako dogmat. Wykluczone jest tu myślenie, że mężczyzna zajmuje się zarabianiem pieniędzy, a kobieta dziećmi. Takie myślenie dokument uznaje za dyskryminacje. Podłożem do wyciągania wniosków jest między innymi sięganie po wysokość płac dla kobiet i mężczyzn. Odrzucenie aspektu macierzyństwa w opracowaniu powoduje, że nie uwzględnia się zysku ekonomicznego z wprowadzenia do gospodarki nowych jej członków. Za dyskryminacje uznaje się tutaj promowanie mocnej roli ojca. Ekonomiści wskazali, że wprowadzanie szariatu sprzeciwia się prawu gender, co łączą w Azji, Afryce i Bliskim Wschodzie z „dużym wpływem islamu”.

Budżet rodziny nie jest traktowany jako wspólnota finansowa. Bank Światowy rozdziela pieniądze żony i męża jako oddzielne kategorie. Określają również w oparciu o szereg badaczy (padają tu nazwiska Tiago Cavalcanti, czy Peters-Nils Lagerlöf), co następuje, że wcześniejsze ustalenia „sugerują, że dyskryminacja gender wypływa z dwóch kanałów - obniżenia aktywności ekonomicznej kobiet, co ma bezpośredni wpływ na dane wyjściowe i jest połączona z wysokim poziomem płodności i niskim poziomem inwestycji w kapitał ludzki, co ma dalekosiężny wpływ na wzrost ekonomiczny”. Innymi słowy bez aborcji liczna rodzina jest zagrożeniem dla gospodarki, bo matka wychowywała dzieci, a nie pracowała. W tej samej publikacji pojawia się myśl: „równość gender zrównowuje zarobki mężów i żon [sic!], co zwiększa zdolność kobiet do ponoszenia kosztów posiadania dzieci i jest przyczyną spadku wskaźnika płodności”. Wynika z tego wniosek, że zwiększenie płac dla pań owocuje zmniejszeniem liczby dzieci, co przekłada się na starzenie się społeczeństwa i jest to korzystne dla gospodarki. Zarazem za przykład dyskryminacji uznaje zrównanie wieku w jakim przechodzą na emeryturę kobiety i mężczyźni

Stopień wpłynięcia gender na prawo w oparciu o index WBL oznacza zwi ększenie się w 2020 roku udziału gender do poziomu osiemdziesięciu trzech procent z pięćdziesięciu ośmiu w latach 1970. Wskaźnik ten obejmuje między innymi takie kwestie jako możliwość zmiany miejsca zamieszkania, czy zdolność posiadania paszportu. Nie przekłada się na ideologizacje prawa, ale podążąnie w duchu równości gender.

Ta idea obok kwestii neutralnych światopoglądowo, jak udział w wyborach jako kandydaci, czy strona wybierająca narzuca rozumienie znaczenia macierzyństwa oraz podkreślanie roli środków antykoncepcyjnych i aborcji. Zabijanie dzieci nienarodzonych mieści się tutaj jako prawo do decydowania o własnym zdrowiu.

Jacek Skrzypacz