W piątek w Zwoleniu prezydent Andrzej Duda powiedział, że "nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy".

Radosław Sikorski skomentował to następująco: "Chciałoby się mieć szacunek do prezydenta, ale z tą wypowiedzią jest parę problemów. Obcych języków warto się uczyć i myślę, że pani prezydentowa to małżonkowi wytłumaczy. Takie budzenie solidarności plemiennej na drabinie ewolucji to coś, co większość ssaków odczuwa, a po homo sapiens spodziewalibyśmy się wyższego poziomu refleksji".

Dodał też: "To już gomułkowskie klimaty. Nie wypada byłemu europosłowi, doktorowi prawa szczuć na Unię Europejską, do której przecież przystąpiliśmy dobrowolnie i która mówi nam tylko jedną rzecz: przestrzegajcie Konstytucji i dobrowolnie przyjętych traktatów. Problem z kolegami z PiS-u polega na tym, że ich koncepcja suwerenności musi doprowadzić do polexitu. Dla nich suwerenność to zawrzeć traktat, a potem go bezkarnie łamać".