- To kolejny haniebny spektakl nienawiści w stosunku do Polski. Być może pan prezydent Duda wiedział, co robi i domyślał się, że komentarze i cała narracja będzie antypolska - ocenił Bąkiewicz. Jak stwierdził, „ataki na Marsz Niepodległości są ogromną podłością, ponieważ obrażają setki tysięcy, miliony Polaków, którzy byli na Marszu lub z nim sympatyzują”.

Gość programu Krzysztofa Lecha Łukszy podkreślał również, że obraz przedstawiony w filmie zupełnie odbiega od rzeczywistości.

- W walce propagandowej prawda się nie liczy. Pan prezydent Putin jest przyjmowany z najwyższymi honorami. Ostatnio oskarżał Polskę o antysemityzm, sympatię do Hitlera i wywołanie II wojny światowej – zaznaczył. Jak dodał, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości podejmie działania prawne wobec autorów filmu.

- Czekam na reakcję ministra spraw zagranicznych i polskiego rządu, czy będą działali tak skutecznie, jak przeciwko kłamliwym wypowiedziom prezydenta Putina. My jako Marsz Niepodległości czekamy na zebranie odpowiednej ilości dowodów do tego, aby wnieść pozew w tej sprawie – zapowiedział Bąkiewicz.

Drugim gościem „Rozmowy na poziomie” w telewizji wRealu24 był Mariusz Piotrowski z Mediów Narodowych. Jego zdaniem ataki na Marsz Niepodległości wynikają z zaangażowania Stowarzyszenia w kampanię „Nie dla roszczeń” i zbiórkę podpisów pod projektem ustawy „STOP 447”. Przypomnijmy, że w poniedziałek złożono do Sejmu w tej sprawie ponad 200 tysięcy podpisów. Projekt ustawy zakłada zabezpieczenie Polski przed roszczeniami żydowskimi, dotyczącymi mienia bezspadkowego oraz penalizację działań zmierzających do ich zaspokojenia.

- Te kłamstwa są po to, aby ograbić Polaków – przekonywał Piotrowski.

Na uwagę zasługuje fakt, że obrazki z Polski zajmują znaczną część filmu prezentowanego w Yad Vashem. W nagraniu widać nie tylko zdjęcia zrobione podczas Marszu Niepodległości, ale również ujęcie ze słynnego spalenia kukły Żyda na Rynku we Wrocławiu przez Piotra Rybaka.

Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie miało upamiętnić 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady KL Auschwitz. Jego współorganizatorem był Mosze Kantor, rosyjski oligarcha żydowskiego pochodzenia. Zdaniem wielu komentatorów wydarzenie miało przyćmić obchody w Oświęcimiu, z udziałem m.in. prezydenta Andrzeja Dudy które odbędą w najbliższy poniedziałek. Prezydent nie uczestniczył w spotkaniu w Jerozolimie, ponieważ organizatorzy nie przewidzieli jego wystąpienia, w przeciwieństwie do innych głów państw (Niemiec, Rosji i Francji). Polska opinia publiczna szczególną uwagę zwracała na przemówienie Władimira Putina. Prezydent Rosji w ostatnich kilku tygodniach zaatakował Polskę, przypisując jej udział w Holokauście i odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. W Jerozolimie Putin stwierdził w przemówieniu m.in., że zagłada Żydów nie udałaby się bez pomocy z innych krajów. W trakcie konferencji nie padło natomiast ani słowo o współpracy ZSRR i Trzeciej Rzeszy, będącej rzeczywistą podstawą wybuchu wojny.