Szymowski napisał:

"Kiedy my - Polacy - w końcu zrozumiemy, że wszystkie upokorzenia naszego kraju na arenie międzynarodowej mamy na własne życzenie?

Roman Dmowski był bodaj pierwszym politykiem, który do publicznego dyskursu wprowadził zakazane w Polsce słowo "interes". Polityka - przekonywał słusznie Dmowski - to gra interesów, dobry polityk to ten, który skutecznie dba o interes własnego kraju. Tej prostej zasady nie rozumie kolejna ekipa rządząca Polską, która w imię własnego przekonania o moralnej racji jest gotowa zrobić każde głupstwo. Morawiecki, Duda, Kaczyński i inni mają oczywiście rację, gdy mówią o zbrodniach stalinowskich, o cierpieniach polskiego narodu, o Holocauście itp. Tyle tylko, że z tej racji nic nie wynika. Na samej racji daleko się w polityce nie zajedzie. Doskonale to rozumiał przedwojenny rabin Lublina, który tłumaczył polskiemu sąsiadowi, wykonując charakterystyczny ruch palcami (symbolizujący pieniądze): Nie wystarczy mieć rację! Poza racją subiektywną jest - zwłaszcza w polityce i biznesie - silniejsza racja: własny interes. Kto nie broni własnego interesu, kto nie umie zadbać o swoje, ten nigdy nie jest poważany. Ani w biznesie ani w polityce".

Jak tłumaczył:

"Amerykańska ambasador mówi polskiemu rządowi, że chce, aby polskie wojsko pojechało do Iraku. Polski rząd staje na baczność i wojska wysyła zamiast odpowiedzieć na to roszczenie pytaniem: "w zamian za co?" albo drugim "jaki macie na to budżet?". I decyzję uzależnia od odpowiedzi na to pytanie (Turcja za samo udostępnienie swoich lotnisk kasowała 3 miliardy dolarów rocznie). CIA żąda od Polski tajnych więzień dla terrorystów. Dostaje je za darmo, choć Polska powinna za to wystawić rachunek - np. miliard dolarów miesiecznie. Ukraina domaga się od Polski poparcia jej różnych dążeń politycznych. Normalny polityk przedstawiłby listę punktów, które muszą być spełnione przed rozpoczęciem rozmów (punktem pierwszym byłaby likwidacja kultu Bandery) o ewentualnym, polskim poparciu. Wiaczesław Kantor organizuje w Izraelu antypolską konferencję. Ten sam Wiaczesław Kantor prowadzi w Polsce różne interesy, poprzez zależne spółki. Szanujące się państwo, zamiast biadolić nad swoim "męczeństwem", uruchomiłoby więc aparat skarbowy przeciwko spółkom związanym z panem Kantorem, by wykryć tam nieprawidłowości podatkowe np. na skromne 15 miliardów dolarów. Niemożność uiszczenia tej opłaty spowodowałaby, że spółki pana Kantora przejęłoby państwo co pana Kantora dotknęłoby bardziej niż bezproduktywne przemówienia prezydenta Dudy. Każdy następny oligarcha zastanowiłby się więc 10 razy zanim zorganizowałby antypolską konferencję. Do Polski przyjeżdża Greta Thunberg, aby prowadzić swoją działalność a przy okazji popluć na Polskę. Należy więc zawrócić ją z granicy i odmówić jej wjazdu do Polski. Czy myślicie, że władze Izraela wpuściłyby na swoje terytorium kogoś, kto wygadywałby antyżydowskie bzdury?".

Stwierdził także:

"Takich przykładów mógłbym podawać tysiące. Mają one wspólny mianownik: Polska stała się dyżurnym chłopcem do bicia, dymanym frajerem, ale dymanym na własną prośbę. Wszystko dlatego, że w najdrobniejszych sprawach nie potrafi zadbać o swój interes. Ktoś, kto tak postępuje - i w polityce i w biznesie - nie jest szanowany, bo trudno szanować frajera, który d...y daje każdemu, zawsze i za darmo".

W podsumowaniu napisał:

"Kończę ten wpis apelem do polskich polityków: przestańcie pieprzyć o tym, że macie rację a weźcie się twardo za walkę o polskie interesy narodowe. Bo z racji możecie sobie zrobić użytek higieniczny. A w polityce liczą się interesy".