Cóż, zasięgnijmy języka. Rozważmy chociażby to, co wyznała publicznie jedna z nich. To nie byle jaka fachura. Wzięła się bowiem za potężny do posprzątania metraż  – aż 312 tys. km. kw., co zawarła w rzuconym głośno marzeniu: „W naszym polskim domu panuje teraz duchota i stęchlizna. My wiemy jak to przewietrzyć i posprzątać.”

 Nie bierze się do dzieła sama. Stwierdzając „my”, ma bez wątpienia na myśli jakichś swoich pomocników. Czy jest to jedna poza nią osoba? A może cała grupa osób tej samej profesji? Czas się rozejrzeć o co chodzi. Choćby z powodu, że nie jest to sprawa prywatna sprzątaczki Małgorzaty. Chce -  tak sobie zamarzyła - brać się za porządki w całej Polsce, a więc i naszych domach. Będzie zaglądać w kątki, grzebać w szafach i szufladach czy nie ma tam czegoś co jej nie pasuje, zerkać pod łóżka aby ustalić z kim się tam wylegujemy: pan z panem, pani z panią a może po kołtuńsku i wbrew europejskim trendom: pan z panią? Policzy noże i łyżki pragnąc ocenić czy nie za często są używane przez pazernych na 13-kę, przez to żrących za dużo emerytów.Obejrzy nawet resztki pod zlewem, chcąc wypatrzyć, jak duży jest skład butelek po wódce kupionej z niecnie przechlewanego 500 plus. Ba, pogrzebie i w zeszytach dzieciaków, aby przekonać się, czy za często nie rysują w nich godło państwowe, co byłoby dowodem na rosnący w ich serduszkach zgubny nacjonalizm.

WESPRZYJ NAS Rozlicz z nami PIT za 2019 i przekaż 1% podatku na Fundację SOS Obrony Poczętego Życia. Wesprzyj ofiary przemocy domowej i obronę dzieci nienarodzonych!

Szczególnie czujnie sprzątaczka Małgorzata i jej pomocnicy prześledzą ilość występujących w tychże zeszytach wyrazów z literami: „u” - uchodźcy czy „ż” – Żydzi, co potwierdzi, że kierunek wychowania zboczył z prawidłowej, internacjonalnej, europejsko poprawnej ścieżki i skręca w stronę ksenofobii oraz antysemityzmu. Krótko mówiąc: ma roboty po pachy!

Na razie, w pierwszym etapie sprzątania, jej żarliwi pomocnicy dowiezieni tutaj autokarem z warszawskiej centrali, postanowili oczyścić powietrze nad morzem. Stawili się zwartą grupą u jego brzegów, dzierżąc swoje jęzory, przerobione namiotły i mopy. Czekali cierpliwie na czołowego ich zdaniem brudasa, który okien na świat nie otwiera, nie sprząta domu wedlewalczących o czystość każdego stworzenia dyrektywunijnego władztwa, wionie stęchlizną ciągle namawiając do trwania w narodowym ciepełku i smrodku. Wreszcie stanął na mównicy, oczywiście udając, że obchodzi uroczyście 100 lat powrotu Polski nad Bałtyk, czym jak zwykle wciągnął zebranych w patriotycznąą duchotę. Ruszyła więc doakcji gromada sprzątaczy, siekąc powietrze oczyszczającymi atmosferęę wrzaskami: Duda, ch…! Będziesz siedział! Będziesz siedział!

Dokonawszy dzieła porządkowania pospieszyli złożyć raport głównej sprzątaczce Małgorzacie. Zadowolona ze wspaniałych efektów przewietrzania stęchlizny, rozdała im tuziny uśmiechów i ciepłe uściski. Tak. Ona potrafi sprzątać!

Druga ekipa czyścicieli, która parę miesięcy wcześniej udała się na dobrze płatny pobyt do Parlamentu Europejskiego, użyła podobnych środków porządkujących, czyli w

łasnych jęzorów zamienionych w miotły i mopy. Tu na czoło wysunął się tamtejszy nadzorca grupy sprzątaczy, człowiek wielu specjalności, m.in. zawodowej płaczki, pan Robert, chcący zdartą miotłą wytrzepać grzbiety polskich brudasów. Wsparty o dziarskie jęzory mopówpozostałych zatrudnionych w UE bojowników walki z polskim brudem i duchotą, wywijał tą miotłą aż się kurzyło.

Patrząc na to, możemy być spokojni. Sprzątaczka Małgorzata ma się w swych marzeniach o co oprzeć. O dzielne miotły i szalejące mopy. O wspaniałe jęzory, z ich sztandarowym hasłem, na wiele sposobów odmienianym ch…em.

Zuzanna Śliwa