I właśnie w tym roku przypada stuletnia rocznica powrotu Polski do Bałtyku. Na uroczystościach przemawiał prezydent Andrzej Duda.  I podczas tego wydarzenia miało miejsce skandaliczne zajście. Przemówienie prezydenta zostało zakłócone wrzaskami. Skandowano obelżywe hasła: Duda jesteś wstydem narodu. Marionetka. Kłamca. Duda ty ch…. Będziesz siedział itp. Jak widać prowokatorzy nie przebierali w słowach. Wystąpienie ich miało sprawiać wrażenie, że te haniebne hasła wykrzykują mieszkańcy Pucka i okolic. Ale grupa chuliganów od razu została rozpoznana. Na wybrzeże przywiózł ich specjalny samochód z Warszawy, należący do kodziarskiej organizacji.

  Porządek zakłócali ci sami ludzie, którzy są zawsze do wynajęcia przez totalną opozycję. To oni brali udział w rozbijaniu spotkań podczas wyborów samorządowych w Warszawie. Patryk Jaki, kandydat na prezydenta stolicy musiał się ciągle z nimi użerać.  To oni zakłócali rocznice smoleńskie. Urządzali prowokacje przed pomnikiem smoleńskim i pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Jeden z nich Arkadiusz Szczurek wdarł się na pomnik smoleński, aby urządzać na nim jakieś happeningowe wygłupy. To on organizował pod domem Jarosława Kaczyńskiego żałosny Halloween. To oni gromadzą się ciągle pod gmachem TVP, wznosząc obraźliwe okrzyki. To oni zorganizowali blokadę pod gmachem telewizji dla Magdaleny Ogórek. Ciągle te same nienawistne twarze, zaciśnięte pięści i kloaka wydobywająca się z ich ust. Jakże mogło by ich zabraknąć podczas kampanii prezydenckiej.

Ale uroczystości w Pucku nie były wyborczym wiecem, a uroczystościami państwowymi, na których obrażano głowę państwa. Padają argumenty, że pięć lat temu podczas kampanii prezydenckiej podobne ataki skierowane były do ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Tylko, że wówczas Andrzej Duda będący kontrkandydatem Bronisława Komorowskiego zdecydowanie odciął się od tych występów.

A jak dzisiaj zachowała się wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska starająca się o urząd prezydencki? I to było największe horrendum tego całego wydarzenia. Kandydatka PO na prezydenta z szerokim uśmiechem witała się serdecznie z obwoźnymi bojówkarzami. Cała w skowronkach ściskała się z politycznymi chuliganami. A na ich pytania, czy było ich słychać, zapewniała, że wszystko było urządzone tak jak trzeba. Kodziarscy chuligani byli wniebowzięci swoim wystąpieniem i reakcją Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Stwierdzili z satysfakcją: zostaliśmy docenieni! W rozradowanej grupie wokół kandydatki na prezydenta można było zauważyć szczęśliwą twarz Barbary Nowackiej liderki Inicjatywy Polskiej.

To chyba największa wpadka Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w dotychczasowej kampanii prezydenckiej. Odkryła swoją mroczną twarz, której nie przykryje szeroki uśmiech. Wyszła na jaw jej hipokryzja. Co znaczą bowiem teraz jej apele do pojednania, do zaprzestania języka nienawiści. Według jej słów to takim językiem posługuje się partia rządząca, która jedynie dzieli Polaków. Wyborcy mogli zobaczyć prawdziwą twarz wydawało by się doświadczonego polityka, który na każdym kroku podkreśla kulturę polityczna, wynikającą z jej spuścizny po przodkach. W rzeczywistości Małgorzata Kidawa- Błońska to hipokrytka, dysząca jadem nienawiści do swojego przeciwnika i nie przebierająca w środkach brudnej walki wyborczej. Tylko tyle i aż tyle ma nam ona do zaoferowania. Pucki incydent nie zmaże plamy z jej wizerunku. Aż przykro, że tylko  na takiego kandydata stać Platformę Obywatelską.

Po takiej wpadce Andrzej Duda powinien mieć zwycięstwo zagwarantowane. Ale nadal te wybory są wielką niewiadomą. Zbyt wiele w naszym kraju zaprzaństwa, politycznego chuligaństwa. Ci ludzie w imię powrotu do pełnego koryta gotowi są na wszystko i doskonale wiedzą, że zwycięstwo ich kandydata otworzy im drogę do powrotu i do dalszego niszczenia państwa.