Na tej pustyni pewną malutką oazą może okazać się prywatna elektrownia jądrowa, zbudowana przez polskiego biznesmena dla potrzeb jego firmy chemicznej Synthos. Byłby to ewenement na cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Tego typu elektrownia niebazująca już na sowieckich technologiach, byłaby pierwszym przedsięwzięciem tego rodzaju. Ma ją wybudować najbogatszy człowiek w Polsce, z majątkiem wycenionym na ponad 13mld zł. Michał Sołowow. W skład jego grupy przemysłowej wchodzi kilkanaście spółek. Najważniejsze to: Synthos, Barlinek, Cersanit i North Food. Zaczynał w branży budowlanej, wprowadzając następnie swoje spółki na warszawską giełdę.

Teraz doszło do podpisania przez jego firmę chemiczną Synthos porozumienia z amerykańsko-japońskim konsorcjum HE Hitachi w sprawie uruchomienia reaktora jądrowego o mocy 300MW. Jakub Wiech zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka 24.pl mówi, że „w tym momencie żaden biznesmen na świecie nie posiada ani nie buduje własnego małego reaktora jądrowego, czyli SMR. Prywatne spółki są niekiedy operatorami dużych jednostek, wchodzących w skład systemów elektroenergetycznych. Jeśli chodzi o energię prywatną, to nie ma jeszcze żadnego biznesmena, który byłby w stanie napędzić swój własny biznes małymi reaktorami”.  Ten reaktor ma powstać sześć lat wcześniej niż elektrownia planowana przez polski rząd. Wiech studzi zbytni entuzjazm. ”Projekt GE Hotachi i Synthosu, czyli BWRX-300, jest cały czas w fazie projektowania. Nie ma jeszcze certyfikacji i licencjonowania w żadnym miejscu na świecie. Proces licencjonowania toczy się na razie w Kanadzie, ale jest on daleki od zakończenia. W związku z tym trudno tak naprawdę oszacować, czy koszty, które zadeklarowano w komunikacie spółki są realistyczne. Nie wiadomo nawet, w jakim terminie reaktor mógłby zostać zbudowany w Polsce ani też jak będzie postępować licencjonowanie przez polski dozór jądrowy. Nie wiadomo też, jak będzie wyglądać stosunek polskiego prawa do tego przedsięwzięcia w kwestii jego lokalizacji. Ewentualne przesunięcie takiej jednostki na dalszą odległość od zakładów Synthos w Oświęcimiu będzie się wiązało z koniecznością budowy dodatkowej infrastruktury. Wydaje się, że zadeklarowane koszty są pewnym rachunkiem wyjściowym, lecz w toku realizacji będzie zapewne konieczne podwyższenie tego budżetu. Zwłaszcza że inwestycje pionierskie łączą się  z częstymi potknięciami i pociągają za sobą dodatkowe koszty”.

Na dzisiaj koszt budowy pierwszego polskiego bloku atomowego o mocy 300MW miałby wynosić 1mld dol.. Jest to niska cena w porównaniu np. z pierwszą białoruską elektrownią w Ostrowcu przy granicy z Litwą o mocy 2,4 tys. MW, której koszt szacuje się na ok. 11mld dol.  Skąd tak niska cena w budowie prywatnej elektrowni?  Ma na to wpłynąć nowa technologia konstrukcji reaktorów BWRX, która nawet o połowę redukuje koszty. Konsorcjum obu firm otrzymało od amerykańskiego Departamentu Energii specjalne dofinansowanie na rozwój nowej generacji. Gdyby ten projekt powiódł się, może on być zwiastunem nowej mody na tego typu budowle. Choć ryzyko przedsięwzięcia jest duże, to jego zakres w dużym stopniu niwelują wykonawcy. GE i Hitachi to znane i mające olbrzymie doświadczenie konsorcjum działające na rynku atomowym już od kilkudziesięciu lat.

Gdy przedsięwzięcie powiedzie się, przyniesie duże zyski. W dzisiejszych czasach „zielonego ładu” związanego z polityką klimatyczną Unii Europejskiej wszystkie tego typu przedsięwzięcia są bardzo promowane. W ramach walki o neutralność klimatyczną do 2050 roku Unia zaostrzy swój kurs kar dla energetyki, a każde inwestycje w zakresie energii jądrowej są działaniami przyszłościowymi, jeżeli chodzi o jakiekolwiek sankcje finansowe. „Dlatego też przedsięwzięcie firmy Sythos można uznać za próbę przewidywania tego, co może się wydarzyć na przestrzeni polityki klimatycznej w Unii Europejskiej i w Polsce oraz próbę zapobiegnięcia ewentualnym stratom z tego tytułu”.

Oczywiście mała elektrownia jądrowa Michała Sołowowa nie będzie miała znaczącego wpływu na naszą energetykę, ale może być pierwszą ciekawą jaskółką w zmianie sposobu myślenia na temat energetyki jądrowej. Może pokazać drogę innym przedsiębiorstwom, które będą chciały przestawić swoją energetykę na inne nowoczesne tory.