Chodzi o sprawę o. Ansgara Wucherpfenniga, jezuity, który notorycznie błogosławił parom homoseksualnym, twierdząc, że ma na to zgodę Bätzinga. Ten zaprzeczył, ale jednocześnie w żaden sposób nie ukarał jezuity. Wręcz przeciwnie:  wspierał jego mianowanie na stanowisko rektora jezuickiej uczelni św. Jerzego we Frankfurcie.

Człowiek, który całkowicie zaprzecza nauczaniu Chrystusa, manipuluje wiernymi, kłamie i boi się nawet przyznać do własnych działań stanął teraz na czele Episkopatu Niemiec, aby przewodniczyć drodze synodalnej, pogłębianiu się schizmy w Kościele niemieckim. Nie ma się co jednak dziwić, bo Marcin Luter, jego poprzednik, też był wcześniej zakonnikiem, który związał się z byłą siostrą zakonną, pił, hulał i zabił kolegę w pojedynku.