Problem bowiem sprowadza się do kwestii czym jest system operacyjny i jakie wnosi ze sobą ograniczenia. W uproszczeniu kto ma telefon Apple, czy urządzenie wspierane przez rozwiązania z Google ten nie ma możliwości uruchamiania aplikacji na drugą platformę. Jednym z głównych argumentów poza płynnością działania urządzenia jest, co może być na nim uruchamiane. Oznacza to nic innego, że nagle to straci na znaczeniu. Pomysł nie jest niczym nowym. Już w 2010 roku na pierwszej generacji iPhone David Wang zainstalował Androida. Teraz poszedł dalej.

Jego ostatni projekt nazywa się Sandcastle, czyli zamek z piasku. Związany z Forbes analityk Thomas Brewser przyjrzał się publicznej demonstracji rozwiązania. Firma Apple niechętnie odnosi się do tego rodzaju pomysłów. We wrześniu poprzedniego roku pozwała firmę Corellium. Stworzyła ona programowy klon urządzenia Apple przeznaczony do testowania bezpieczeństwa i analiz oprogramowania. Firma zwróciła się do wartej pięćdziesiąt milionów dolarów firmie zajmującej się pozyskiwaniem informacji L3Harris Technologies w celu uzyskania szczegółów jak używali Correlium. Domagali się od ofrmu Azimuth Security, aby przekazała szczegóły obejmujące całą komunikację między firmami, wszystkie kontakty, a także co tylko wiedzą o Chrisie Wade, założycielu firmy. Obok tego domagali się szczegółów w jaki sposób technologia wirtualizacji iPhona, czyli tworzenia cyfrowej kopii urządzenia, była zrobiona.

Correlium przez łamanie zabezpieczeń urządzeń Apple ustalał między innymi słabości w sprzęcie jaki jest używany w rządach współpracujących krajów. Dlatego istnieje podejrzenie, że sama firma współpracuje z agencjami wywiadowczymi, aczkolwiek brakuje szczegółów. Apple uważa, że wśród klientów Correlium znalazł się między innymi brytyjski odłam Santander. Zdaniem zajmującego się sprawą Correlium Davida Hechta firma Apple w swych zachowaniach przypomina łobuza (bully) i uderza w żywotne interesy firmy.

Projekt Sandcastle wykracza jednak poza działania Correlium skoncentrowane na cyfrowej kopi, a nie na uruchamianiu aplikacji, jak wskazał szefowa firmy Amanda Gorton. Firma Apple dla zapewnianie bezpieczeństwa umieszcza aplikacje w ramach piaskownicy. Tak w informatyce określa się izolowane środowisko. Dzięki niemu istnieje możliwość ograniczenia ewentualnych skutków ataku. Dla tworców projektu Sandcastle (stąt właśnie jego nazwa i odniesienie do piasku) kto kupił urządzenie ma prawo do wykorzystywania jego sprzętu, jak tylko zechce.

Pozbycie się piaskownicy z urządzeń Apple oznacza, że na znaczeniu upada iOS, a także cała platforma dostarczania programów, zgodnie z nową modą określana już nie stronami z programami, ale sklepami. Na chwile obecną możliwość uruchomienia Android dotyczy iPhone , iPhone 7 plus, iPod Touch. Współzałożyciel Correlium Chris Wade wskazuje, że projekt może nie działać na urządzeniach starszych niż iPhone 5S i nowszych niż iPhone X. Wszystko sprowadza się czy zostanie odkryta furtka (jailbreak) dająca możliwości instalacji. Odkryta do tej pory możliwość operowania na program uruchomieniowy, znana w sieci jako checkm8 jest kluczem do całego przedsięwzięcia.

Za całą sprawą stoi kilka grup haktywistów. Hakerzy zrzeszeni w ramach checkra1n jak argp, kirb, siguza, czy hackteam Cellebrite podkopują pozycję Apple. Stanowią zarazem przykład starej szkoły sieciowych komunistów skoncentrowanych na badaniu ograniczeń w ramach urządzeń, a nie tworzenia kampanii społecznych przez ataki sieciowe.

Sam projekt w uproszczeniu polega na uruchomieniu „aplikacji” w ramach iOS, która przetłumaczy co się dzieje w Androidzie i zastosuje dostępny sprzęt. Fachowo to nic innego, jak stworzenie maszyny wirtualnej naśladującej telefon z Androidem na telefonie z Apple. Przykładowo za pomocą tej techniki istnieje możliwość uruchomienia na telefonie szyfrowanego połączenia za pomocą Signal. Przez restart urządzenia znikają wszelkie ślady i nie jest możliwe odkrycie, bo było robione z urządzeniem (z wyłączeniem zewnętrznych śladów).

Cała sprawa przypomina rozgrywki w zakresie uzyskania darmowych testerów i osób poszukujących nowych metod eksploracji iPhone, a także odpowiedź na atak przez sądy. Powstanie projektu bowiem trzęsie Apple. Nie wiadomo jednak jaki będzie jego długofalowy skutek. Pomimo potencjału jaki zanim się kryje wymaga on obok odwagi i podjęcia ryzyka uszkodzenia urządzenia również pewnego obeznania technicznego. To zaś ogranicza liczbę potencjalnych użytkowników.

Jacek Skrzypacz