Mieliśmy rok 1989, który pozwolił nam wyrwać się spod wpływów komunistycznej Moskwy rozpoczynając 15-letni proces uzależniania się od Zachodu. Zmiana ustroju politycznego stała się ogromną szansą dla jednych i katastrofą dla innych. Setki tysięcy bezrobotnych i wyprzedany majątek narodowy. Dla świata Zachodu był to z kolei czas żniw. Mogli się pozbyć nadwyżek  produkcyjnych, które groziły im poważnym kryzysem gospodarczym. Homo Sovieticus był biedny ale głodny zachodnich nowinek, wystarczyło dać mu tylko kredyt na wysoki procent aby go sprawnie wtłoczyć w zachodni konsumpcyjny świat, w którym pieniądz staje się Bogiem.


Następnie mieliśmy rok 2001 i zamachy terrorystyczne w USA na niespotykaną dotąd skalę. Okazało się, że żaden kraj na świecie nawet ten najpotężniejszy, który wyszedł zwycięsko z konfrontacji ze Związkiem Radzieckim, nie jest wstanie zagwarantować bezpieczeństwa swoim obywatelom. Nie ma więc tym samym takiego miejsca na ziemi, w którym możemy czuć się w pełni bezpieczni. Tamte zamachy zmieniły sposób myślenia o bezpieczeństwie w wymiarze globalnym czego namacalnym przykładem stały się obostrzenia na lotniskach. Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę z terroryzmem, w którą wprzęgły podporządkowane sobie państwa w tym również Polskę. Polscy żołnierze wzięli udział i ginęli na wojnach w Iraku oraz Afganistanie. Polska stała się krajem zagrożonym działaniami islamskiego terroryzmu.


Potem przyszedł kryzys światowy z roku 2008. Nim jednak do niego doszło przez kilka lat światowi banksterzy i wielkie korporacje, głosiły zmierzch już nie tyle  nawet idei państw narodowych, co państwa jako takiego. Państwa  spowalniały rzekomo rozwój światowego kapitału i konsolidacji światowych firm w ramach kilku wiodących korporacji. Kiedy jednak kryzys gospodarczy rozlał się po świecie ci sami banksterzy chętnie przyjęli finansowe wsparcie od poszczególnych państw, z których jeszcze kilka tygodni wcześniej szydzili. Kryzys gospodarczy spowolnił gospodarkę i obrócił życie wielu ludzi w perzynę. Na skutek bankructwa wielu straciło majątek całego życia, zajmowane mieszkania na poczet niespłacanych kredytów  wywracały i niszczyły ludziom życie.


Dla nas Polaków istotnym był rok 2010 i związana z tą datą  katastrofa smoleńska. To jedyna data i wydarzenie w moim zestawieniu taka  nasza i na wskroś Polska. Początkowo wydawało się, że tragedia która skonsolidowała w trakcie żałoby cały  naród, przyniesie pozytywne efekty w postaci wzrostu solidaryzmu narodowego i wspólnej troski o przyszłość Ojczyzny. Stało się jednak zupełnie inaczej. Bardzo szybko dramat smoleński został wykorzystany do bieżących rozgrywek politycznych a każdy kolejny rok zamiast koić rany pogłębia stan  agresji dwóch powstałych w Polsce plemion. Przywódcy owych plemion nie poprzestali jedynie na wojnie domowej, wykorzystali sytuacje do konfrontacji międzynarodowej robiąc sobie ze swojego największego sąsiada swojego największego wroga. Polska po Smoleńsku jeszcze długo nie będzie naszą Polską, ponieważ została zawłaszczona przez dwie koterie napuszczające Kowalskich i Nowaków na siebie, tak jakby jedni i drudzy nie byli Polakami. Smoleńsk mentalnie dotknął Polaków bardziej niż kryzys gospodarczy czy zagrożenie terrorystyczne.


I wreszcie koronawirus. Już dziś można śmiało powiedzieć, że pandemia tej choroby będzie w skali globalnej najtragiczniejszym wydarzeniem od czasów II wojny światowej. W wymiarze mentalnym i psychologicznym najwięcej zmieni w świadomości ludzi świata Zachodu. Tych zdegenerowanych pyszałków, żyjących kultem pieniądza, uważających, że Boga nie ma ponieważ człowiek może wszystko więc sam jest Bogiem. Tymczasem przychodzi wirus, na który narażony jest każdy i każdy może z jego powodu umrzeć bez względu na swój status materialny czy społeczny. Skończyła się era niemal beztroskiego życia, w którym jedynym zagrożeniem były zamachy islamskich terrorystów. Człowiek jak się okazuje nie jest Bogiem, który decyduje o swoim życiu i śmierci. Oczywiście usłyszę, że przecież  najpóźniej rok będzie szczepionka, tak pewnie będzie ale wkrótce pojawią się kolejne podobne wirusy, które dzięki globalizacji rozniosą się po świecie znacznie szybciej niż powstające na nie szczepionki. Zawsze będzie o krok za nimi.


 Czas życia koronawirusa, to również czas wywrócenia szeregu poglądów i wartości, które nam wpajano przez ostatnie lata. Mówili podróżuj komunikacją zbiorową, mówili przychodź po kawę z własnym kubkiem a do sklepu z własną torbą. Dziś mówią korzystaj z własnego auta, kawa i zakupy w jednorazowych plastikach. Era zarazy, to powrót do przeszklonych witryn w aptekach, do potrzeby oddzielenia pasażerów od kierowców w taksówkach. Taka ochrona będzie potrzebna pewnie również kasjerom w sklepach. To wreszcie potrzeba mierzenia temperatury na lotniskach gdzie pewnie od teraz na stałe oprócz kontroli antyterrorystycznej przechodzić będziemy kontrolę antywirusową.  Państwa będą zmuszone posiadać znacznie większe rezerwy wyposażenia ochrony osobistej oraz sprzętu medycznego czy leków. Może państwo polskie powstrzyma również exodus młodych lekarzy i zwiększy nabory na studia medyczne. Koniecznością stanie się z pewnością bardzo wiele zmian w zakresie zabezpieczenia gospodarki wobec  analogicznych sytuacji w przyszłości. Wzmocnią się niektóre branże gospodarki a inne zostaną dziesiątkowane. W skali globalnej koronawirus zabije kilkaset tysięcy ludzi, co przy 7 miliardach ludności nie jest wartością wysoką, ale skutki gospodarcze spowodują zubożenie czy nawet nędzę dla setek milionów ludzi.


Czas pandemii pokazuje jak zawsze polaryzację świata, na jednym biegunie są ludzie, którzy w dobie zagrożenia wspinają się na szczyty miłosierdzia i empatii pomagając innym narażając siebie a po drugiej stronie są ci, którzy próbują  zaistniałą tragiczną  sytuację wykorzystać do własnych egoistycznych i niemoralnych celów. Mamy też wreszcie ten bierny ogół, który  z jednej strony nie kradnie, nie spekuluje ale z drugiej strony też nie narazi siebie żeby pomóc innym. W tej grupie jest za to wielu ludzi gotowych w imię swojego egoizmu narażać na zagrożenie innych.
Polska i świat po koronawirusie nie będzie już taki sam. Doświadczymy całego szeregu przykrych następstw od śmierci lub utarty zdrowia przez najbliższych, poprzez utrudnienia w codziennej egzystencji, aż na utracie pracy czy wzroście poziomu ubóstwa kończąc. Jednym plusem tego traumatycznego doświadczenia może być wzrost świadomości ludzi w zakresie potrzeby przewartościowania swojego życia,  większej pokory i skromności, skupieniu się na rodzinie i budowaniu więzi z najbliższymi, bo w dobie takiego zagrożenia liczyć możemy głównie na rodzinę.  Kto jej nie ma albo nie dbał wcześniej dobre relacje z nią temu biada w dobie pandemii, która pokazuje że przedkładanie dążenia do bogactwa ponad wartości, w dobie zagrożenia okazuje się nie mieć  żadnej wartości.