Heilman zauważył, że to Biuro Polityczne Chińskiej Partii Komunistycznej "zdecydowało", że epidemia się skończyła. Dodał jednak, że istnieją nieoficjalne informacje, że nadal jest wiele zachorowań w południowo-zachodnich Chinach. Ryzyko nowej fali infekcji pozostaje zatem konkretne dla Chin. Jak powiedział: "To, czego teraz doświadczamy, to przede wszystkim podejście polityczne. Wszystkie nieprzyjemne informacje są odrzucane, a maszyna propagandowa ostatecznie formułuje najważniejszą narrację: że epidemia została przezwyciężona dzięki przewadze systemowej Chin".

Sama gospodarcza sytuacja Chin też wcale nie jest aż tak różowa: "Chińska gospodarka powróciła do około 80 procent swoich wyników sprzed kryzysu. Możemy tak stwierdzić w oparciu o to, co możemy podsumować z różnych źródeł. Jednak w Chinach jest wiele zaległości do odrobienia. Wielką niewiadomą jest teraz popyt. Mamy globalny kryzys, który wpływa na chiński eksport i łańcuchy dostaw i trudno go nadrobić. Popyt krajowy jest również niepewny: czy ludzie ponownie kupują samochody lub telefony 5G w stopniu oczekiwanym przed kryzysem? Pekin będzie teraz musiał ratować firmy, szczególnie w sektorze prywatnym, w którym płynność jest bardzo niewielka, a marża minimalna. Wiele małych i średnich firm znajduje się na krawędzi".