W krajach znajdujących się pod komunistyczną okupacją produkowano mało horrorów, działo się zapewne tak, bo, jak zauważa autor artykułu, „horrory często pokazują znane sytuacje i obiekty w hipertroficznym i zdeformowanym wydaniu” co mogłoby się ludziom żyjącym pod władzą komunistów źle kojarzyć – wystarczy przypomnieć, że historia o zwierzętach Orwella narodom zniewolonym przez komunistów kojarzyła się z komunistami.


Według autora artykułu, choć dziś dominują prymitywne horrory to „jedne z najciekawszych polskich horrorów powstały właśnie w czasach PRL-u. [...] horrory rodem z PRL były nieszablonowe, co nadaje im status wyjątkowych. Celem ich twórców było coś więcej, niż tylko opowiedzenie strasznej historii, która przerazi widzów. Gatunek ten pozwolił im na podjęcie ważnych tematów, przez których pryzmat mogli opowiedzieć o różnych wynaturzeniach”.


Zdaniem autora artykułu „najbardziej pamiętny polski horror z czasów komunizmu to film Janusza Majewskiego "Lokis. Rękopis profesora Wittembacha" z 1970 roku na podstawie powieści gotyckiej autorstwa Prospera Mérimée. Akcja filmu toczy się na Litwie w latach 60. XIX wieku wśród miejscowej spolonizowanej arystokracji. Opowieść rozpoczyna przyjazd na litewską wieś profesora Wittembacha, pastora kościoła luterańskiego i naukowca w jednym, który chce przeprowadzić tu badania etnograficzne. Profesor trafia do majątku księcia Michała Szemiota, zamożnego potomka znanego litewskiego rodu. Ten wykształcony i olśniewający młody mężczyzna przejawia przedziwne zamiłowanie do okrucieństwa. Okazuje się też, że książę trzyma w zamknięciu swoją obłąkaną matkę. Podczas swojego pobytu profesor dowiaduje się o wydarzeniach sprzed lat, kiedy to niedźwiedź zaatakował matkę Szemiota. Zdarzenie miało miejsce podczas nocy poślubnej, po której świeżo poślubiony małżonek kobiety zniknął bez śladu. Od tego dnia kobieta żyje w przekonaniu, że jej własny syn jest niedźwiedziołakiem i trzeba go zgładzić”. Na portalu Culture.pl można w arykule ukraińskiego naukowca przeczytać ciekawą ideową interpretację tego filmu.


Kolejnym omówionym w artykule horrorem z czasów PRL jest "Wilczyca" Marka Piestraka z 1983 roku, która, zdaniem autora artykułu „jest prawdopodobnie najbardziej przerażającym horrorem w historii polskiej kinematografii. "Wilczyca" nie oszczędzi nerwów nawet najbardziej wytrawnych kinomanów. Akcja "Wilczycy" toczy się w latach 40. XIX wieku na polskich ziemiach, które znalazły się pod zaborem austriackim. Kacper, zarządca dużego majątku, zostaje zmuszony do zorganizowania ucieczki swojego pana, który uczestniczył w powstaniu. Kacper zostaje w posiadłości z zadaniem zaopiekowania się żoną właściciela majątku, Julii. Julia z kolei ma romans z oficerem husarii, który chce dopaść jej męża. Z czasem Kacper nabiera podejrzeń, że wielki wilk, który zaczął pojawiać się na terenie posiadłości, jest duchem jego żony czarownicy, która zmarła w agonii i została pochowana z osikowym kołkiem wbitym w serce. A to dopiero początek komplikacji”. I ten film jest w artykule ciekawie zinterpretowany przez ukraińskiego naukowca.


Trzecim omówionym w artykule horrorem z czasów PRL jest "Widziadło". „Akcja tego filmu również toczy się w XIX wieku i opowiada o relacjach damsko-męskich. I tutaj mamy do czynienia z pierwotną klątwą. Reżyser Marek Nowicki oparł swój film na powieści Karola Irzykowskiego pt. "Pałuba", uznawanej za klasyczny przykład polskiej prozy psychologicznej. Bohaterem opowieści jest Piotr Strumieński i jego związki z kobietami. Na kartach powieści obserwujemy złożone przemyślenia głównego bohatera dręczonego wspomnieniami i przeżyciami z przeszłości. "Pałuba" to literacka próba przekucia na formę sztuki idei Zygmunta Freuda, które w czasie powstawania powieści szybko zyskiwały na popularności. Nowicki wybrał z książki kilka wątków i przełożył je na przerażającą, mityczną filmową opowieść o mocnych podtekstach erotycznych. Strumieński przysiągł swojej żonie Angelice, że nigdy nie pokocha innej kobiety. Po jej śmierci poślubił jednak inną, a następnie zdradzał drugą żonę z innymi kobietami. Niestety, przez cały czas ma dziwne poczucie, że Angelika jest gdzieś w pobliżu – dręcząc go, doprowadzając do obłędu, żądając wyjaśnień zdrad i oszustwa”. Także i ten idee zawarte w tym filmie zostały omówione przez autora tekstu.


Jak można dowiedzieć się z artykułu „w historii polskiej kinematografii mamy także film Andrzeja Żuławskiego pt. "Diabeł", którego dystrybucja została jednak wstrzymana przez cenzurę. Inne przykłady horrorów powstałych co prawda na Zachodzie, ale posiadających polski "wkład", to "Wstręt", "Dziecko Rosemary" i "Nieustraszeni łowcy wampirów" Romana Polańskiego, które na stałe weszły do kanonu najlepszych filmów tego gatunku”.

 

Jan Bodakowski