Portale wcześniej w niedziele pisały o plotkach. Wprowadzały dwuznaczne zdjęcia i treści, a teraz piszą o transmisjach Mszy Świętych. Nagle w Polsce transmitowanie modlitwy nie jest już domeną Radia Maryja, czy Telewizji Trwam, ale pojawia się chociażby na TVN24. Nic nie zastąpi osobistego uczestnictwa, wybrania się do Kościoła, ale w świetle zalewu informacji o zakażeniach istotne jest zwrócenie uwagi na duchowość.

Ateista Francois Tremplay wypowiedział się: „Jeden problem w ograniczeniu rozpowszechniania się ateizmu jest inspiracja. Bądźmy szczerzy tutaj, wezwanie: ‘nie ma Boga’, nie jest zbyt motywujące dla większości ludzi”. Dyrektor odpowiedzialny za badania w Centrum Myrna Brind Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Thomasa Jeffersona i szpitalu w Filadelfii  na łamach Scientefic Americanin wskazał, że istnieją różnice między mózgiem osoby wierzącej i ateusza. Religijność oznacza większy poziom dopaminy, czyli hormonu odpowiadające za zwiększenie motywacji oraz uwagi. Tym samym w świetle nauki hasłem reklamowym chrześcijaństwa staje się: wierz, a będziesz szczęśliwy i lepiej gotowy do sprostania życiu. Kiedy jednak z takimi słowami występuje ksiądz ulega on wyśmianiu.

David Silverman, swego czasu prezydent Amerykański Ateistów żalił się: „My odczuwamy stratę. My czujemy się zagubieni. Czujemy się jak zagubieni w trakcie wyboru. (…) Apatia która podąża. To nie ma znaczenia. Nie zawsze możemy wygrać. To jest bezużyteczne walczyć. Ta apatia nas zaraża. To nas rani. (…) Innymi słowy jesteśmy w złej sytuacji i ona staje się gorsza”. Te fragmenty z wypowiedzi na Amerykańskiej Narodowej Konwencji Ateistów z 2018 ukazują, że brak wiary niszczy człowieka. Sam Silverman wkrótce po tym, jak wyrzekł te słowa wywołał wkrótce skandal z napaścią seksualną i problemami finansowymi w tle.

Były ateista Alister McGrath wskazał, że ateizm w historii ludzkości nie stanowił inspiracji. Sama rozmowa o Bogu przytłacza. Doktor Greg Bahnsen, głoszący, że Bóg istnieje i ma się dobrze, doczekał się po debacie z wykształconym na Uniwersytecie Harvarda doktorem Michaelem Martinem określenia „ten którego ateiści boją się najbardziej”. Jego oponent bał się dyskusji, bo chrześcijański apologeta wcześniej ośmieszył argumentacje doktora Gordona Steina.

Wedle ustaleń badacza Julie Exline ateiści są zagniewani na Boga bardziej niż osoby wierzące. Zwłaszcza, jeśli rozpatrywane są osoby na poziomie szkoły średniej i studiów wyższych. Sytuacja z koronawirusem ma dwa oblicza. Jeden ukazuje polska pierwsza dama z pocztówkami do zrobienia przez dzieci i wysłania za pomocą poczty elektronicznej, lub MMS. Bez dostępu do kontaktu ze wspólnotą bezpośrednio, twarzą w twarz, grozi raczej rozpadem i ucieczką w niewiarę. Drugie oblicze wynika ze statystyk prezentowanych między innymi przez Centrum dla Studiów nad Globalnym Chrześcijaństwem z South Hamilton. Wedle szacunków w 1970 światowa populacja ateistów liczyła cztery i pół procenta. W 2010 ich liczba zmalała do dwóch procent. Przez rok 2020 zmniejszy się ich liczba do jeden i osiem dziesiątych procenta.

Ateista Francois Tremblay w eseju „Oczy pęd kotów. Dlaczego ateizm przegra” wskazał: „Ateizm jest ukazany powszechnie przez ateistów jako wyraz ich przekonań, lub braku przekonań w boskości. To nie jest pozytywna wiara w cokolwiek, ale koncepcja negacji”. Nie dziwi zatem, że w komunistycznych Chinach w listopadzie 2014 The Economist odnotował wzrost liczby chrześcijan. Ludzie naocznie przekonali się, czym jest ateizm.

Wyższy wskaźnik samobójstw wśród osób nie wierzących w Boga ilustruje do czego prowadzi brak nadziei. Pewnie dlatego dziewięćdziesiąt siedem procent z nich nie ma żony, albo męża. Dla porównania w ogólnej populacji Amerykanów w takiej sytuacji znajduje się tylko dziewiętnaście procent  ludności. Takie fakty nie przeszkadzają jednak w podkreślaniu, że ateizm dla niektórych stanowi inną, „lepszą” jakość. Jej wyrazem jest ateusz John Lennon, jak podał w 2012 Atlantic Wire cytując samego piosenkarza: „Byłem uderzającym. Nie mogłem wyrazić siebie inaczej i biłem. Biłem się z mężczyznami i kobietami”. Jego słowa „byłem okrutny dla mojej kobiety” stanowią przestrogę. Okres Wielkiego Postu, a także panująca na świecie pandemia dają dużo czasu do namysłu nad tym, jak żyjemy i do czego dążymy.


Jacek Skrzypacz