Po 1989 r. za rządów SLD, a potem PO-PSL partie prawicowe często podnosiły postulat, że wybory należy kontrolować. Dołączył do nich PiS, który wspierał Komitet Kontroli Wyborów i jak uważa wielu polityków tej partii, tylko dzięki temu osiągnięto wyborczy sukces.

Gazeta Wyborcza cały czas wyśmiewała takie głosy, uważała, że to drwina z demokracji, że jest to tropienie czarownic i tworzenie teorii spiskowych. 7 kwietnia Paweł Wroński na portalu Wyborcza.pl napisał natomiast tekst pod znamiennym tytułem: "Jak już fałszować wybory - to właśnie te. Co PiS przygotował na maj?".

Zawarł w nich sugestie, że partia rządząca może sfałszować najbliższe wybory. Jak się okazuje: gdy nasi rządzą, niemożliwe jest fałszowanie wyborów, ale gdy ci obcy - to już jest pewne.