Gdy byłem chory też jechałem do ukochanej. Gdyby zagrozili mi aresztowaniem lub powiedzieli, że ciężko zachoruję, gdy pojadę też bym pojechał.

Doktorzy Kościoła (jako pierwszy św. Hieronim) zalecają nam medytację wokół „Pieśni nad Pieśniami”. Przypomnijmy, że jest to opowieść o wielkiej miłości chłopaka i dziewczyny, o ich tęsknocie za sobą, o tym jak radosne i pełne szczęścia są ich spotkania, o tym jak ona naraża się dla tych spotkań, jest np. katowana.

On nazywa się Oblubieniec. Ona nazywa się Oblubienica. Cały czas towarzyszą im chóry, które patrzą na tę sytuację beznamiętnie i z boku. Oblubieniec to Chrystus. Oblubienicą może być każdy z nas. Każdy z nas może też być członkiem jednego z chórów.

Doktorzy Kościoła proponują nam, byśmy w ramach tej medytacji doszli do wniosku czy jesteśmy Oblubienicą czy członkiem chóru. Proponują nam wczucie się w Oblubienicę i wciąż zadawanie sobie pytań: czy tak właśnie kocham Chrystusa?; czy tak tęsknię za Nim?; czy robię wszystko by z Nim być?; czy robię wszystko by sprawić Mu radość?

Kim są ci, którzy od 15 marca nie poszli do Kościoła na Mszę Św.? Dlaczego nie poszli?

Niektórzy mówią:bo kościoły w mojej diecezji były zamknięte. Byli jednak i tacy, którzy jechali samochodem lub pociągiem z takiej diecezji do diecezji sąsiedniej by być obecnym na Mszy św.

W sowieckiej Rosji ludzie jechali, a często szli dziesiątki, setki kilometrów by być na Mszy św. W krajach islamskich ryzykowali (i ryzykują) życie swoje i swoich rodzin, ale są na mszy Św.

Czy Ty, który opuściłeś tyle Mszy św., nie byłeś w kościele w Wielkim Tygodniu, kochasz Chrystusa prawdziwie?

Pokochaj Go. Nie opuszczaj niedzielnych Mszy Świętych

Nie udawaj katolika.

Lepiej żebyś był gorący albo zimny. Jesteś zimny – jeszcze możesz pokochać Chrystusa. Weź do ręki „Pieśń nad Pieśniami”.

 

Stanisław Krajski