Związany z Fundacją Nowej Economii (New Economic Foundation) i Friedrich-Ebert-Stiftung London Stephen Devlin zajął się analizą całego problemu. Ciekawe, że nie zwrócił w tym aspekcie uwagi na mentalność ludzi. Przykładem zmian jest X AE A-12. Tak nazywa się… dziecko Elona Muska i piosenkarki Grimes. Agencja informacyjna ANI doniosła początkiem maja 2020, że rodzice mają problem w ustaleniu, jak się wymawia imię ich dziecka. Cały problem ilustruje jaka mentalność kryje się u osób związanych z nowymi technologia. Tożsamość człowieka nabiera tutaj nowego wymiaru.

Cytowana praca koncentruje się na ukazaniu trzech płaszczyzn transportu, finansów i cyfrowości w ogóle. W dobie koronawirusa powszechnym zmartwieniem staje się obawa o utratę pracy z powodu maszyn. Tak samo w historii istniały tendencje do tworzenia organizacji na rzecz tworzenia gildii w celu ochrony tajemnic wytwórstwa dziś jako ochronę widzi się związki zawodowe. Devlin posiłkuje się nimi jako panaceum dla pracowników jacy nie nadążają ze zmianami. Jedną z obawa w ramach transportu jest przykładowo utrata trzystu tysięcy miejsc pracy dla kierowców ciężarówek. Autonomiczne TIR-y obok zmniejszenia kosztów dają możliwość transportu poza wyznaczone limity. Głosi potrzebę opodatkowania technologii, aby generowane przez nie zyski trafiały do biedniejszych. Tym samym w imię sprawiedliwości społecznej chce podwyżek cen i tym samym zubożenia pracowników.

Dla marksistowskiego punktu widzenia znaczenia ma koncepcja bazy podatkowej. Wyrównywanie nierówności sprowadza się do zwiększenia liczby jakie płacą podatki. Przykładowo dla Polski w 2019 po 6 czerwca 2019 nasi rodacy pracowali już na siebie, a nie na rząd. Szwedzi dla siebie pracują od lipca, a Amerykanie od połowy kwietnia. Devlin za zagrożenie dla równości gospodarczej uważa na przykład takie aplikacje jak TaskRabbit, czy Airbnb, bo pozwalają na wynajem z pominięciem urzędnika.

Dodatkowym motywem jest promowana na lewicy kwestia cyfrowego wykluczenia. Sprowadza się ona do tego, że kto nie korzysta z komputera, Internetu, czy telefonu komórkowego znajduje się w gronie pokrzywdzonych. Ocena ta pomija zupełnie, czy ktoś nabiera sprawności intelektualnych innymi sposoby, jak lektura książek, czy nabywanie doświadczenia przez pracę, a nie lekturę forów internetowych.

Usługi takie jak Uber, czy Deliveroo budzą obawy u Devlina, bo nie łączą się z działaniami urzędnika, umowami podpisywanymi w imię prawa. Również zwiększenie możliwości poglądu, co robi pracownik w pracy budzi u niego obawy. Pomija, że jednak kto kupuje sprzęt ma prawo do sprawdzania, czy jest wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem, a nie pełni rolę centrum rozrywkowego. Równocześnie schyla się nad problemem własności danych osobowych. Zbieranie oraz ich przekazywanie dalej uważa za rzecz budującą nierówności. Stawia również za istotne zdolność do przeniesienia informacji z jednego miejsca do drugiego.

Od dwóch miesięcy Organizacja Narodów Zjednoczonych w sferze cyfrowej widzi między innymi wprowadzenie innowacji w zakresie przetworzenia rzeczywistości. Wedle DESA pojawią się inwestycje w blockchain, roboty, drony, a także poprawy w dostawach. W perspektywie średniego rozpatrywania czasu chcą zbudowania nowych sojuszy środowisk akademickich, organizacji międzynarodowych na wielu płaszczyznach, w tym uwzględnieniem szczebla państw oraz gmin i regionów. Jednocześnie platformy mają być zaangażowane w przyciąganie ludzi, aby działali w sposób wirtualny.

Dywagacje na temat nierówności cyfrowych pomijają, że wzmacnianie związków zawodowych i przenoszenie w ich ręce, jak proponuje Devlin, coraz więcej kontroli nie przekłada się na poprawę gospodarki. Pojawianie się takich głosów nie jest przypadkiem, bo mają one za sobą długoletnią podstawę teoretyczną. W chwili, jak przedstawiciel uznawanego za ikonę wolnego rynku Donald Trump mówi o typowo socjalistycznym skupie interwencyjnym wśród rolników warto o zwrócenie uwagi o rodowód takich pomysłów i jakie stawiają recepty na przyszłość.


Jacek Skrzypacz