Terlikowski napisał: "Spór o przemoc seksualną w Kościele jest rzeczywiście wydarzeniem na miarę Reformacji, a debata jaka będzie się odbywać i reformy jakich trzeba będzie dokonać są na miarę sporów z tamtego okresu. Splot rozmaitych przyczyn zachowań przemocowych, których szczególną formą są przestępstwa seksualnych jest bowiem bardzo skomplikowany".

Zauważył też: "Nie jest tak, jak wydaje się niektórym, że to tylko efekt rewolucji seksualnej (choć niewątpliwie to wydarzenie, seksualizacji przestrzeni publicznej i odrzucenie części norm moralnych miało swoje znaczenie), lawendowa mafia (a może lepiej użyć sformułowania lawendowa sieć, bo mamy tu raczej do czynienia z siecią rozmaitych nie tylko związanych z hipokryzją i ukrywaniem seksualności, ale także finansowych i koleżeńskich powiązań, które często nie mają postaci zorganizowanej, a są właśnie siecią, a nie mafią) też nie może być traktowana jako wygodny kozioł ofiarny, choć i ta sprawa wymaga przemyślenia w kontekście teologii kapłaństwa i jasnych zakazów Benedykta XVI. Tu jednak potrzebujemy mądrej antropologii, przemyślenia także tego, co mówi nam nowoczesna nauka (bez ulegania jej wpływom czy ideologii)".

Wskazał też na przyczyny tego stanu rzeczy: "To wszystko jednak nie wystarcza, bowiem przyczyn obecnej sytuacji trzeba szukać także w absolutystycznych strukturach władzy, pozbawionych jakiejkolwiek kontroli zewnętrznej, pozasystemowej, sakralizacji doczesnej strony instytucji i wreszcie złej teologii kapłaństwa, która prowadzi do herezji klerykalizmu (by posłużyć się terminem prof. Stefana Swieżawskiego). Głębokiego przemyślenia wymaga także rozumienie posłuszeństwa (to nie znaczy odrzucenie, ale pogłębienie), które niekiedy prowadzi do religijnych form usprawiedliwiania przemocy psychicznej. To wszystko są kwestie, które przed nami stoją".

Zauważył w końcu: "Nie wiem, w jakim kierunku to wszystko pójdzie, jak się rozwinie, ale mam wrażenie, że tak jak Marcin Luter, a także jego polemiści nie mieli pojęcia dokąd doprowadzi ich spór o odpusty i nadużycia wokół nich (dodajmy spór o realny, także z perspektywy w pełni katolickiej, problem), tak i my nie do końca wiemy, dokąd nas ten głęboki spór antropologiczny, moralny, ale także sakramentologiczny i eklezjologiczny spór zaprowadzi. Jedno nie ulega wątpliwości weszliśmy - na Zachodzie jest tego głębsza świadomość - w proces trudnej przemiany, reformy, sporów teologicznych, z których wyłoni się nowy kształt Kościoła. To będzie trudny, bolesny proces, w którym naprawdę trzeba wiele modlitwy, wiele dobrej teologii i dobrego myślenia, ale i wzajemnego szacunku dla jego uczestników. Jeśli będziemy szukać złych intencji, odrzucać katolickość innych, to skończyć się to wszystko tylko kolejnym głębokim podziałem".