Zajmująca się badania konsumentów firma Which? wskazała, że dla pięćdziesięciu jeden procent osób pomagającym innym w potrzebie problem stanowił dostęp do gotówki. Wedle ustaleń co dziesiątej osobie odmówiono obsługi, bo do zapłaty używała banknotów. Informacja ta budzi niepokój, bo ukazuje jak duża jest siła nie tylko paniki, ale i regulacji w system płatniczy. Wedle ustaleń Which? Znalezienie bankomatu już stanowi problem w Zjednoczonym Królestwie. Sytuacja ta już miała miejsce przed epidemią koronawirusa. Zastąpiły ją w dużej mierze karty debetowe. Już w 2017 roku znalazły się w powszechniejszym użyciu niż banknoty oraz monety.

Nie docenia się, jakie znaczenie ma ta informacja. Badania w ramach banków ukazują wzór, że kto sięga po pieniądz elektroniczny ten wydaje go więcej. Oznacza to, że jedną z pochodnych wprowadzania obrotu bezgotówkowego jest również wpływanie na poziom zadłużenia jako wynik zwiększenia się wydatków. Na terenie Wielkiej Brytanii wedle ustaleń redaktora Gregorego Magana płacenie gotówką dotyczy szesnastu procent wszelkich transakcji. Efektem tego jest, że zdobycie pieniędzy nastręcza trudności.

We wrześniu 2019 roku, jak podała na łamach Independent dziennikarka Vicky Shaw jednak trzecia oddziałów banków została zamknięta. Efektem tego zniknęło trzy tysiące trzysta miejsc zdolnych między innymi do wypłacania gotówki. Z dziewięciu tysięciu ośmiuset trzech zmalała ich liczba do sześciu tysięcy pięćset czterdziestu dziewięciu. Przy czym nowych otwarto czterdzieści dziewięć. Jednocześnie dwieście dziewięćdziesiąt osiem z nich pracuje w ograniczonej liczbie godzin przez cztery lub mniej dni tygodniowo. W czołówce pod kątem redukcji oddziałów znalazły się kolejno RBS, Co-op, NatWest, Clydesdale Bank, Yorkshire Bank i HSBC. Na tej liście znalazł się również operujący w Polsce Santander. Na terenie Yorkshire z liczbą mieszkańców dziewięćdziesięciu ośmiu tysięcy nie ma żadnego oddziału bankowego. Przykładowo Central Devon ograniczył sieć placówek o soeimdziesiąt jeden procent, a Carmarthen East oraz Dinefwr o osiemdziesiąt procent.

Od kilku miesięcy ludzie w Wielkiej Brytani mierzą się z rosnącym ryzykiem, że nie zdobędą gotówki. Pewnym ratunkiem są Banki Pocztowe, bo zdaniem ich szefa Martina Kearsleya skierowane są „prawie do każdego klienta banków”. Obok oddziałów zmniejszanie się liczby bankomatów zwiększa ten problem. Jednocześnie epidemia koronawirusa dodatkowo zwiększyła niechęć Brytyjczyków do gotówki. Wedle ustaleń YouGov o sześćdziesiąt procent w kwietniu 2020 zmalała liczba płatności tym sposobem. Badania Crowd Fundinsider sięgają dalej, bo pokazują, że dla siedemdziesięciu sześciu procent osób koronawirus zmieni ich sposób posługiwania się pieniądzem. Dla połowy badanych oznacza to, iż zwiększą o połowę liczbę płatności kartą. Z kolei czterdzieści cztery procent zapowiada skoncentrowanie się na płatnościach na odległość, takich jak RFC. Jednocześnie trzydzieści cztery procent zapowiada, że więcej kupi przez Internet niż w sklepie stacjonarnym.

Użycie bankomatów zmaleje o trzydzieści jeden procent. Działania sektora bankowego podjęte już rok wcześniej ukazują, że dobrze wpisał się on w bieżącą sytuację. Jednocześnie czternaście procent Brytyjczyków zapowiedziało, że z powodu epidemii więcej trzyma gotówki w domach. Szef instytucji finansowych w ramach Bank of America Paul Taylor zauważył, że zarazem w USA zwiększyło się zapotrzebowanie na papierowy pieniądz. Dyrektor wykonawczy Link John Howells ukazuje, że pomimo ograniczenia gotówki klienci będą obsługiwani przez firmę.

Efektem obecnej sytuacji stało się, że w przypadku Wielkiej Brytanii pojawiła się grupa z ograniczonymi ze względów technicznych możliwościami pozyskania gotówki. Nie ma analiz odnośnie, czy mowa tutaj o uchodźcach, czy po prostu osobach biednych. Ukazuje to jednak finansową transformację. Wycofywanie gotówki z obiegi oznacza również docelowo uderzenie w pozbawiony kontroli państwa rynek. Dla części z krajów to właśnie ta część gospodarki stała się poduszką bezpieczeństwa w trakcie pandemii koronawirusa.

Jacek Skrzypacz