Z wywiadu wynika, że Szymon Hołownia nie zgadza się z opinią, że jest antyklerykałem, bo dostał po swoich „wystąpieniach w sprawie rozdziału Kościoła od państwa wiele entuzjastycznych głosów od [...] kolegów i koleżanek z Kościoła katolickiego”.

 

Jako prezydent Hołownia przepędzi kapelana z Pałacu Prezydenckiego, i na jego miejsce zatrudni pracownika socjalnego oraz pełnomocnika prezydenta do spraw przeciwdziałania wykluczeniom. Klęczniki prezydenckie z warszawskiej katedry przeniesie do muzeum. Publicznie jako prezydent nigdy nie pojawi się w kościele. Hołownia dopuszcza myśl tylko o tym, że prezydent może brać udział w modlitwie międzywyznaniowej.

 

Komentując takie deklaracje Hołowni, proponuję, żeby kandydat bez wyższego wykształcenia jako prezydent zaprzestał publicznego jedzenia mięsa z szacunku dla wegan, noszenia spodni z szacunku dla naturystów, praz używania mydła, szczególnie Fa, z szacunku dla działaczy antiFa.

 

11 listopada Hołownia zamierza spędzać „w Belwederze z wykluczonymi”. Kandydat pozbawiony wyższego wykształcenia deklaruje, że „11 Listopada chcę innego symbolu – włączania do polskiej wspólnoty tych wszystkich, którzy dzisiaj są z niej wykluczeni”. Belweder Hołowni ma stać się miejscem „gdzie będziemy spotykać się z ludźmi, którzy zostali wykluczeni […] ze względu na niepełnosprawność, ze względu na wiek, tożsamość psychoseksualną i ze względu na bezdomność, ze względu na tysiące różnych rzeczy”.

 

Hołownia jako prezydent zamierza „poprosić NIK o przeprowadzenie kontroli relacji finansowych państwa z Kościołem, ze szczególnym uwzględnieniem przepływów, które w ostatnich latach dokonały się pomiędzy państwem i różnymi jego agendami a instytucjami związanymi choćby z ojcem Tadeuszem Rydzykiem. Tam są przepływy z ministerstw rozwoju, środowiska, gospodarki, ministerstwa żeglugi śródlądowej i rybołówstwa, z Lasów Państwowych, musimy zrozumieć, gdzie te pieniądze publiczne płynęły”.

 

Hołownia pytany o rzekomą pedofilię w Kościele zadeklarował, że planuje „znieść przedawnienie czynów pedofilskich” i karać tych, którzy wiedzieli o tym przestępstwie nie powiadomili o nim organów. Kandydat bez wyższego wykształcenia zadeklarował, że „chodzi również o dobro” jego dziecka, bo kiedy zacznie „je posyłać na religię, do szkoły, chcę mieć absolutną pewność, że działają ściśle określone procedury, które takie sprawy natychmiast wyjaśniają, a winnych, jeżeli są, natychmiast pociągają do odpowiedzialności”.

 

Hołownia nie wie „czy nam wystarczy pokolenia, by uporządkować system podatkowy”. Zdaniem Hołowni „teraz państwo powinno po prostu zadłużać się i dawać obywatelom gotówkę, bo oni muszą mieć czym zapłacić rachunki, kupić jedzenie, załatwić podstawowe sprawy, mieć perspektywę przekwalifikowania się. Dlatego uważam, że to nie jest moment na jakiekolwiek majstrowanie przy programie 500+”.

 

Zdaniem Hołowni „pigułka antykoncepcji awaryjnej do 18. roku życia powinna być na receptę i pod kontrolą lekarza, a po 18. roku życia kobieta jest wolna, może decydować o swoim zdrowiu i życiu”.

 

W opinii Hołowni kwestia legalizacji aborcji powinna być przegłosowana w referendum. Kandydat bez wyższego wykształcenia zapowiedział, że zawetuje ustawy nieograniczające mordowanie nienarodzonych dzieci. Hołownia zadeklarował także, że jest „zwolennikiem, również prywatnie, zachowania obecnej ustawy”. W opinii Hołowni rodzice zastawiający się nad zabiciem swojego dziecka z pobudek eugenicznych powinni mieć zagwarantowane ustawą „prawo do urlopu, do wsparcia psychologicznego [...], do opieki wytchnieniowej”.

 

Z wywiadu wynika, że Hołownia swoją aktywność polityczną buduje według marketingowych wzorców, buduje popyt „którego do tej pory nie było” na swój produkt i jak do tej pory jest zadowolony ze swojej skuteczności.

 

W wywiadzie pozbawiony wyższego wykształcenia Hołownia opisał swoją bliską fizyczną relacje ze swoimi sympatykami - „na każde spotkanie przychodzi co najmniej dziesięć albo piętnaście osób, które biorą mnie za rękę i mówią: proszę pana, nie głosowałam, nie głosowałem całe życie, mam sześćdziesiąt dwa lata, mam czterdzieści trzy lata, nie głosowałem, teraz pójdę. Piętnaście lat nie głosuję, dwadzieścia lat nie głosuję”. Hołownię ci nowi wyborcy cieszą bo pojawienie się ich na rynku wyborczym osłabia pozycję PiS.

 

Hołownia nie wyklucza, że po wyborach w oparciu o kilkanaście tysięcy osób, które zaangażowały się w jego kampanie i pracują dla niego w jego 18 biurach w całej Polsce stworzy ruch społeczny dla każdego. Forma formacji będzie zależna od ostatecznego wyniku wyborów – jednak jak zapewnia Hołownia - „na pewno będzie ciąg dalszy. Mamy wymyśloną strukturę ruchu, która byłaby o tyle nowatorska, że mieściłyby się w niej różne typy wrażliwości i potrzeby ludzi, którzy do nas przychodzą”. Są wśród nich działacze społeczni, stratedzy myślący „w kategoriach pokolenia”, oraz politycy chcący być posłami i radnymi. Z powstałego ruchu społecznego ma na końcu wyłonić się partia polityczna (najpierw jednak Hołownia wyleczy swoich sympatyków z awersji do partii).

 

W wywiadzie Hołownia skrytykował upartyjnienie zbyt wielu dziedzin życia w Polsce, twierdząc, że jest to wina nie tylko PiS ale wszystkich ekip politycznych. Zdaniem Hołowni „PiS doprowadził do mistrzostwa korupcję polityczną przy użyciu spółek skarbu państwa i instytucji państwa, ale proszę zobaczyć, że ten nepotyzm tkwił też w poprzednich systemach, w poprzednich rozdaniach politycznych”. Hołownia kreuje się w wywiadzie jako osoba spoza „duopolu PO-PiS” który jest na rękę PiS.

 

Hołownia zadeklarował, że podziwia Joe Bidena, oraz, że miejsce Polski jest w Unii Europejskiej. W opinii Hołowni Polska powinna „przede wszystkim mówić jednym głosem z UE”.

 

Według deklaracji Hołowni w drugiej turze nie zagłosuje on na Dudę, tylko na Trzaskowskiego, bo to ''mniejsze zło'', ale nie poprosi swoich wyborców o głosowanie na Trzaskowskiego. Z wypowiedzi Hołowni wynika, że chce on powtórzyć drogę polityczną Kukiza.