Jak informuje portal wpolityce.pl nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, przygotowana przez posłów PiS, wprowadza zapis, że zbrodnie komunistyczne nie będą ulegać przedawnieniu. Oznacza to, że prokuratorzy pionu śledczego IPN będą mieli nadal obowiązek ścigania ich sprawców. Zgodnie z art. 4 ust. 1a ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, bieg terminu przedawnienia zbrodni komunistycznych, niebędących zbrodniami wojennymi lub zbrodniami przeciwko ludzkości (które się nie przedawniają), rozpoczyna się od 1 sierpnia 1990 r. W ustawie zapisano, że gdy dany czyn jest zbrodnią zabójstwa, to jego karalność ustaje po 40 latach (czyli w 2030 r.), natomiast, gdy czyn stanowi inną zbrodnię komunistyczną, to po 30 latach (czyli w tym roku). Przyjęta przez Sejm, poparta przez Senat wraz z poprawkami i podpisana przez prezydenta nowelizacja ustawy wprowadziła uchylenie tego przepisu (art. 4 ust. 1a).


Wszystko to dlatego, że dla prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej ściganie sprawców zbrodni komunistycznych, podobnie jak np. zbrodni nazistowskich, wynika z ustawy o IPN. Przepisy określają zbrodnie komunistyczne jako represje lub inne formy naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności, które popełnili funkcjonariusze państwa komunistycznego w latach 1917-90 i były przestępstwami według polskiej ustawy karnej obowiązującej w czasie ich popełnienia. Rok 1917 wynika z nowelizacji ustawy o IPN, która w 2016 r. rozszerzyła zakres czasowy dotyczący wydarzeń będących przedmiotem działalności Instytutu; wcześniej były to lata 1939-90. Do kategorii zbrodni komunistycznych zaliczają się również przestępstwa przeciwko dokumentom - ich fałszowanie przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego na szkodę osób trzecich - zgodnie z tzw. ustawą lustracyjną (o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-90).


Niestety w Polsce nadal jest o co walczyć. Z informacji pionu śledczego IPN, przekazanych na wcześniejszym etapie prac Sejmu, wynika, że w Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prowadzonych jest obecnie 431 postępowań w sprawach o zbrodnie komunistyczne. W ponad 300 z nich zastosowano kwalifikację jako zbrodni przeciwko ludzkości, które nie ulegają przedawnieniu; pozostałe sprawy, gdyby nie udało się wprowadzić w życie obecnej nowelizacji (ma to nastąpić 31 lipca br.), będą zagrożone przedawnieniem. Liczba postępowań dotyczących zbrodni komunistycznych, które są prowadzone przez prokuratorów IPN może ulec zwiększeniu, o ile pojawią odpowiednie ku temu przesłanki.


Autorzy projektu, który został podpisany przez prezydenta wskazywali: „Preambuła do Konstytucji RP stanowi, że obywatele przyjęli ją »pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane«. Na ustawodawcy spoczywa prawny obowiązek zapewnienia organom państwa możliwości ścigania zbrodni komunistycznych oraz sądom sprawiedliwego ich osądzenia”. Co do słuszności wprowadzonych przepisów nie ma wątpliwości prezes IPN Jarosław Szarek. W rozmowie z Naszym Dziennikiem jeszcze przed wprowadzeniem nowelizacji powiedział - Nie ma zgody na jakiekolwiek przedawnienie zbrodni komunistycznych. 1 sierpnia 2020 r. kończy się czas, w którym są ścigane, ale nie ma obawy, że się przedawniają. Nie będzie ich przedawnienia, podobnie jak nie ulegają przedawnieniu nazistowskie zbrodnie niemieckie (…) IPN nie ma inicjatywy ustawodawczej, ale organa państwa polskiego nią dysponujące nie dopuszczą do sytuacji, w której zbrodnie komunistyczne się przedawniają. Bezkarność sprawców działa niezwykle demoralizująco i zachęca do powtórzenia zbrodni, zło nieukarane zwykle powraca – powiedział.


Trudno nie zgodzić się z tymi słowami szefa Instytutu Pamięci Narodowej. Trzeba jednak pamiętać, że jest to zaledwie pierwszy krok w walce o sprawiedliwość. Znaczącym byłoby surowe wyroki dla zbrodniarzy, niestety dotychczasowe działania pokazują, że jest to obszar w którym próżno szukać by sprawiedliwości. Symbolem takiego stanu rzeczy jest sytuacja zmarłych Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego, którzy jak się wydaje, zapewnili sobie bezkarność do końca swoich dni.


DZ


Źródło: PAP, wpolityce.pl