Tomasz Terlikowski napisał: "Postępująca akceptacja rozwodów i nowych związków i nadużywanie stwierdzenia nieważności zawartego małżeństwa jest częścią tego samego procesu osłabiania małżeństwa i rodziny, co próby zmieniania rozumienia małżeństwa podejmowane przez lewicę. Taka uwaga dla konserwatystów".

Dodał też: "Jeśli uznajemy, że spora część młodych małżonków w istocie nie zawiera małżeństwa, bo jest zbyt niedojrzałych to tak samo będzie z młodymi kapłanami. Czy rzeczywiście najlepszym lekarstwem duszpasterskim na kulturę tymczasowości jest zostawianie furtek i poszerzanie ich?".

Z kolei rzecznik prasowy Klubu Jagiellońskiego, Bartosz Brzyski zauważył: „Jako katolik i słoikowy krakus czuję od wczoraj autentyczne zgorszenie. Po pierwsze unieważnieniem ślubu ojcu trójki dzieci, po wieloletnim małżeństwie. Wreszcie, odprawianiem z celebrą nowego ślubu, w najważniejszym sanktuarium w regionie. Przepraszam, ja wysiadam”.

Sama procedura stwierdzania nieważności małżeństwa jest bardzo stara w Kościele katolickim i jest szczegółowo opisana w prawie kanonicznym. Już św. Tomasz z Akwinu w XIII w. podał powody, które pozwalają stwierdzić, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie (a reguły te są dużo wcześniejsze). Co bardzo ważne, nie chodzi o „unieważnienie małżeństwa”, jak piszą media, bo władzy unieważnienia sakramentalnego małżeństwa, ważnie zawartego, nie ma w Kościele nawet papież. Kościół może jedynie stwierdzić, że dane małżeństwo już w momencie swojego zawarcia miało jakąś wadę, która sprawia, że od początku było nieważne, w ogóle nie było małżeństwem.

Już tutaj pojawia się ważny trop: Kościół w swoim postępowaniu bada sytuację, która istniała w momencie zawarcia małżeństwa. Analizuje oczywiście życie współmałżonków sprzed i po jego zawarciu, ale interesuje się nim o tyle, o ile ma związek właśnie z samym momentem zawarcia małżeństwa. Oznacza to, że jeśli dany problem wystąpił np. 5 lat po ślubie i jest czymś nowym, nie może być powodem do stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Wśród powodów kwalifikujących się do stwierdzenia nieważności małżeństwa są zawarcie małżeństwa pod przymusem, pokrewieństwo, zatajenie poważnej kwestii, impotencja, niechęć do posiadania potomstwa czy choroba psychiczna. Obecnie jednak najczęstszą przyczyną stwierdzenia nieważności małżeństwa jest niedojrzałość emocjonalna, która sprawia, że człowiek nie jest w stanie podjąć małżeńskich zobowiązań. Ten ostatni powód budzi wiele emocji, bo choć w wielu wypadkach uzasadniony, w dzisiejszych czasach da się odnieść do olbrzymiej ilości małżeństw.

Do niedojrzałości odniósł się właśnie Tomasz Terlikowski, uznając, że jest to niebezpieczna furtka. Łatwo sobie wyobrazić, że grozi tym, że prawie każdy węzeł małżeński będzie można dzisiaj rozwiązać.

Z kolei Bartosz Brzyski podkreślił, że w przypadku ślubu Jacka Kurskiego mówimy o wieloletnim małżeństwie z trójką dzieci. To oczywiście o niczym nie przesądza, zresztą nie znamy powodów stwierdzenia nieważności w tym wypadku. Z reguły jednak o stwierdzenie nieważności występują małżeństwa z niewielkim stażem, często bezdzietne, które nigdy nie zbudowały rodziny. Po 20 latach wspólnego pożycia, które zaowocowało potomstwem, trudno bowiem nagle przypomnieć sobie, że przed dwiema dekadami zaszło coś, co sprawia, że w zasadzie nigdy nie było się w małżeństwie. Jest to tragedia zwłaszcza dla dzieci.

Jacka Kurskiego oskarża się obecnie o to, że „załatwił sobie kościelny rozwód”, aby móc mieć drugi ślub kościelny. Jest to osobisty atak, który nie powinien mieć miejsca. Nie znamy okoliczności małżeństwa Jacka Kurskiego, jego motywacji i powodów stwierdzenia nieważności małżeństwa. Łatwo było jednak przewidzieć, że taka afera wybuchnie. Stąd Kościół w takich niejasnych sytuacjach zalecał zawsze, by nie eksponować tego typu uroczystości. Ślub w sanktuarium, zrobiony z pewną pompą, był z pewnością niepotrzebny i przyczynił się do pewnego zgorszenia, w którym wielu katolików nie wie, co myśleć o nierozerwalności małżeństwa.