Rozmówcy przypomnieli, że samozwańcze pseudo elity z antyPiSu (niereprezentujące nic co można byłoby z punktu widzenia cywilizacji łacińskiej uznać za elitarność w pozytywnym znaczeniu tego słowa) w duchu klasowej nienawiści chcą ustroju kastowego w Polsce, osadzając siebie w roli kasty hinduskich braminów czy uprzywilejowanych białych w RPA w czasach apartheidu, a większość Polaków w roli żyjących w nędzy przedstawicieli kasty niedotykalskich czy dyskryminowanych murzynów. Doskonale ten patologiczny system opisał Rafał Ziemkiewicz w swojej najnowszej książce „Cham niezbuntowany" (wydana przez wydawnictwo Fabryka Słów)

Zdaniem rozmówców antyPiS w swej nienawiści do PiS przekracza kolejne granice. Ostatnim pomysłem groteskowej opozycji ma być bojkot polskich rolników. Przeciwnicy PiS planują zaprzestać kupować żywność u polskich rolników, dokonywać zakupów tylko w zagranicznych hipermarketach, kupując tylko produkty produkowane w zachodniej Unii Europejskiej. Podobnie bojkotowane mają być wczasy agroturystyczne na polskiej wsi.

W opinii rozmówców antyPiS wzywając do bojkotu polskich rolników, wzywa do niszczenia środowiska. Osoby świadome potrzeby ochrony środowiska kupują produkcję rolną od lokalnych producentów po to by: po pierwsze ograniczyć emisje spalin do atmosfery wynikającą z potrzeby transportu żywności na duże odległości (np. z Hiszpanii do Polski, a nie z wsi podwarszawskiej do stolicy), a po drugie, by ograniczyć zatruwanie środowiska nawozami i środkami ochrony roślin – drobni rolnicy sprzedający na bazarach używają ich mniej niż wielkie korporacje sprzedającą swoją produkcję rolną za pośrednictwem supermarketów należących do globalnych korporacji. Ważne jest też to, że warzywa i owoce, by przetrwać daleki i długi transport, muszą być szpikowane równymi środkami konserwującymi, których nie trzeba stosować, sprzedając żywność prosto z pola na lokalnych targach.

 

Jan Bodakowski