W artykule "Lekarstwo podane przez Matkę Bożą. Świadectwo rycerki Bożeny z Koszalina" czytamy o historii choroby i profilaktyce zdrowotnej 65-letniej kobiety. Był to już czas, gdy w Polsce panika wokół koronawirusa osiągnęła apogeum.

- W ostatnich tygodniach na świecie, a teraz w Polsce doświadczamy dynamicznego rozpowszechniania się koronawirusa. Moja siostra mieszkająca w Gdyni przysłała mi SMS z przepisem na lekarstwo podane przez Matkę Bożąna wszelkie bakterie (przekazane współczesnemu nam śp. Adamowi Człowiekowi). Wewnętrznie czułam, że jest to lekarstwo, które ma nas uchronić przed tym koronawirusem - czytamy w "Naszym Dzienniku".

Kobieta zapadła na chorobę. - W wigilię św. Józefa zrobiłam lekarstwo według przepisu podanego przez Matkę Bożą, wypiłam i położyłam się spać. Gdy wstałam rano, by odmówić Różaniec czułam się znacznie lepiej: nie leciało mi z nosa, na kichanie też mnie nie brało. Ponownie zrobiłam trzy porcje lekarstwa i wypiłam całą szklankę ciepłego naparu. Jeszcze rano powiedziałam córce, że mi się polepszyło po wypiciu zrobionego lekarstwa. Ona również miała katar i kichała, więc wypiła pół szklanki i o dziwo – po kilku godzinach objawy choroby (katar i kichanie) zaczęły się zmniejszać. Czując się dobrze (nie mając objawów kataru i kichania), poszłam do kościoła św. Józefa Oblubieńca NMP na Mszę św. (po łacinie, na godz. 18.00). Siedziałam w ławce z koleżankami, nie mając żadnych oznak choroby (nie bolało mnie gardło ani nie miałam kaszlu) - wyznaje pani Bożena.

W tekście zamieszczono też przepis na cudowną herbatkę od Matki Bożej, która ma chronić przed koronawirusem. Jak czytamy, suszone owoce głogu należy zalać szklanką gorącej wody. Do tego trzeba dodać szczyptę imbiru i łyżeczkę miodu lipowego, łyżeczkę soku z cytryny i tyle samo mocnego naparu z lipy. Następnie trzeba podgrzać wywar, ale tak, by się nie zagotował. Należy pić go ciepły rano i wieczorem.

- To was uchroni przed wszelkimi bakteriami - czytamy w "Naszym Dzienniku" słowa, które przypisuje się Matce Bożej.