W 1989 roku Salwador przeżywał wojnę domową między rządem a partyzantami Frontu Wyzwolenia Narodowego Farabundo Martí, który trwał ponad dziesięć lat. Wyrok sądu mówi o spotkaniu oficerów, wśród których był Ignacio Montano, i rozkazie, aby zabić księdza Ellacuríę i nie pozostawić żadnych świadków, korzystając z jednostki batalionu Alacatl.

Sędziowie uważają również pułkownika za autora morderstwa innego salwadorskiego jezuity, Joaquina Lópeza, a także kucharki Julii Elby Ramos i jej piętnastoletniej córki. Nie mają wątpliwości, że zabójstwo zostało popełnione przez aparat państwowy, „co jest powszechnie nazywane terroryzmem państwowym”.

Po zbadaniu dowodów sąd jest przekonany, że osiem morderstw zostało zaplanowanych, uzgodnionych i zarządzonych przez członków Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych, organu, do którego należał Inocencio Montano jako wiceminister bezpieczeństwa publicznego. Brał udział w podejmowaniu decyzji i wydał „rozkaz przeprowadzenia egzekucji”. W procesie istotną rolę odegrały zeznania byłego porucznika armii René Mendozy, który jako świadek przyznał się do udziału w wydarzeniach.

Hiszpańscy jezuici oceniają wyrok pozytywnie. Mają nadzieję, że ułatwi pracę wymiarowi sprawiedliwości w Salwadorze w uznaniu ofiar i pojednaniu w kraju. Są gotowi wybaczyć sprawcom tej “straszliwej zbrodni”. Jednak najpierw konieczne jest “rozpoznanie faktów, wyjaśnienie prawdy i określenie odpowiedzialności”, podkreśla ks. Antonio España, przełożony prowincjalny jezuitów w Hiszpanii.

Poruszający się na wózku inwalidzkim 77-letni Montano nie przyznał się do winy. Twierdził, że nie był wrogiem Kościoła czy jezuitów, a zabity w zamachu rektor uniwersytetu był jego przyjacielem.