- Jako koalicjantom w obozie Zjednoczonej Prawicy zależy nam na tym, by wzmocnić rodzinę, dać odpór różnym trendom kulturowym, które przychodzą do Polski - powiedział polityk w "Gościu Wydarzeń" na antenie Polsat News. Szef resortu środowiska podkreślił również, że "adopcja dzieci przez gejów byłaby nieakceptowalna i Polacy jej nie chcą".


– Czas zrealizować to wszystko, co zapowiadaliśmy od 2015 roku. Są jeszcze sprawy, które nie zostały zrealizowane, jak dekoncentracja mediów, kwestie związane ze wsparciem dla rodziny, kwestie związane z zakazem promowania ideologii LGBT na uczelniach, czy prowadzenie różnych studiów gender studies – przypomniał Woś.
Pytany, czy ma na myśli ustawowy zakaz promowania ideologii LGBT, minister odpowiedział, że „o szczegółach można mówić, siedząc nad projektami”.


– Odnosi się to do ograniczenia finansowania programów, które w daleko idący sposób deprawują też młodych w szkołach. Na to nie powinno być zgody państwa polskiego. Państwo powinno kształtować agendą służącą umacnianiu polskości i więzi rodzinnych, bo silna rodzina to silna Polska i mamy to na sztandarach od zawsze – zapewnił minister. Jak dodał, Solidarnej Polsce jako koalicjantowi Prawa i Sprawiedliwości w obozie Zjednoczonej Prawicy zależy przede wszystkim na rozmowie o wspólnym programie.


- Dlatego rozmawiamy o tym, jak wykorzystać te 3 lata, jak zrealizować nasze obietnice wyborcze. Rozmawiamy o tym, jak wzmocnić rodzinę, dać odpór różnym trendom kulturowym, które przychodzą do Polski - przekonywał polityk. Tłumaczył również, że należy "do grupy osób zebranych wokół Zbigniewa Ziobry, grupy Solidarnej Polski", w której "jest głęboka wiara w to, że nie warto wywieszać białej flagi, bo skończy się to tak, jak w Wielkiej Brytanii, gdzie tzw. konserwatyści byli tymi, którzy wprowadzali tzw. małżeństwa homoseksualne i adopcję dzieci".


- Adopcja dzieci przez gejów byłaby nieakceptowalna. Polacy tego nie chcą. Chodzi o dobro dziecka, o opinie wybitnych psychologów, o lata badań naukowych, które pokazują, że dziecko do dobrego rozwoju potrzebuje wzorców i matki, i ojca, a państwowy przymus, jaki był w Wielkiej Brytanii nie służy niczemu dobremu - argumentował minister.


Wspomniał, iż katolickie ośrodki adopcyjne na Wyspach "musiały zwijać swoją działalność dlatego, że państwo w sposób opresyjny nakazywało im, oddawać dzieci parom homoseksualnym".


- Jako Solidarna Polska uważamy, że powinniśmy robić wszystko, by próbować stawić tamę tej wielkiej fali kontrkultury, kultury nieprzyjaznej rodzinie,  Jan Paweł II nazwał to przecież cywilizacją śmierci - zaznaczył szef resortu środowiska.


W "Gościu Wydarzeń" polityk mówił również o zaostrzeniu kar za zaśmiecanie lasów.   
- Wypowiedzieliśmy wojnę tzw. leśnym śmieciarzom. Podnosimy kary za zaśmiecanie lasów 10-krotnie do 5000 złotych. Wprowadzamy też zasadę śmiecisz-sprzątasz. Sądy będą nakłady taki obowiązek na przyłapane osoby - powiedział w "Gościu Wydarzeń" minister środowiska.
- Myślę, że miesiąc sprzątania w lesie każdego nauczy właściwego zachowania - zaznaczył Woś.
Polityk oznajmił, że w ramach walki o czystość lasów resort 5-krotnie zwiększy ilość mobilnych fotopułapek - do 10 000.


- Ważna jest nie tylko wysokość kary, ale i jej nieuchronność - przekazał minister.
Prowadzący program Piotr Witwicki zapytał polityka o to, czy jego resort przetrwa zapowiadaną rekonstrukcję rządu.
- W umowie koalicyjnej są wpisane jednoznacznie pewne kwestie i nasze stanowisko jako Solidarnej Polski jest takie, że powinniśmy w pierwszej kolejności zrealizować umowę koalicyjną - odpowiedział minister na antenie Polsat News. Dodał też, że "nikt nie jest przyspawany do swojego ministerialnego fotela", a kształt Rady Ministrów "to kwestia decyzji politycznego kierownictwa państwa".

PZ