Ze względu na niesamowity poziom wulgarności wpisu, nie będziemy zamieszczali tutaj cytatów z posta z profilu "Stop Bzdurom", a jedynie przełożymy na język trochę cywilizowany i streścimy relację. Zaznaczyć należy, że chyba tylko najnaiwniejsi, zideologizowani lewacy dadzą wiarę w tę wersję zdarzeń.

W poście zamieszczonym około pierwszej w nocy Michał Sz. przekonuje - używając wobec siebie oczywiście formy żeńskiej - że został dwukrotnie napadnięty, gdy wracał z imprezy. Trzech kiboli Legii Warszawa miało napaść go i zrzucić okulary na ziemię. Sz. wówczas zignorował zaczepki i szedł w swoją stronę. Któryś z nich miał splunąć przed nim na ziemię, na co Sz. splunął temu w twarz.

Rzekomo "napierał na nich", a ci zaczęli się wycofywać i ostatecznie uciekli przed "potężnym sodomitą". Sz. żali się też, że nikt ze stojących obok mu nie pomógł.

To nie koniec bajek dla naiwnych dzieci. Potem ktoś miał podbiec i od tyłu uderzyć go w łokcia w twarz. Sz. twierdzi, że uderzenie było słabe i porównuje je do "wyciśnięcia pryszcza na czole".

W dalszej części wpisu zaś obraża Polskę, pisząc ją w sposób ocenzurowany, w wulgarny sposób wypowiada się o "nacjonalistach", "faszystach" i "radykalnych spi******ńcach", a na sam koniec wbija szpilę w Tomasza Lisa, któremu zarzuca to, że w przeciwieństwie do wcześniej wymienionych, nie jest szczery, a "farbowany".