W ostatnich miesiącach budżet policji w Minneapolis został znacząco obcięty, co niewątpliwie źle wpływa na skuteczność służb. Funkcjonariusze jeszcze przed powstaniem „strefy autonomicznej” wydali poradnik „Jak uniknąć bycia ofiarą rabunków i kradzieży samochodów”.

Jak się jednak okazuje, to nie wystarcza. Powstanie strefy George’a Floyda jeszcze bardziej skomplikowało i tak napiętą już sytuację w mieście. Dzielnica anarchistów „biegnie od 37 do 39 ulicy i obejmuje Elliot, Chicago i Columbus Avenue, skupione wokół pomnika George’a Floyda”. Istnienie „Autonomicznej Strefy George’a Floyda” negują jednak władze Minneapolis. Służby twierdzą natomiast, że w istocie trudno się do niej dostać.

Policja twierdzi, że nagranie monitoringu pochodzące ze „strefy autonomicznej” ukazuje pobitego mężczyznę. Ofiarą napaści jest właściciel Mill City Auto Body. Dla bezpieczeństwa mężczyzna ujawnił tylko swoje imię – Dan. Przedsiębiorca stracił przytomność podczas brutalnego ataku.

– Miałem złamaną kość policzkową, brakujące zęby, szwy w głowie i straciłem przytomność – relacjonował później mężczyzna. – Policji i karetce zajęło bardzo dużo czasu, aby się tu dostać, ponieważ ciężko im było dostać się przez barykady – dodał.

Napastnik miał żądać od Dana pieniędzy. Anarchiści broniący „autonomii” strefy – i własnej bezkarności – mieli zatrzymywać zarówno policję, jak i karetkę pogotowia. Mieszkańcy jednak zaprzeczają, jakoby doszło do takiej sytuacji. Odmiennego zdania są funkcjonariusze z Departamentu Policji.

– Tłum spod pomnika George’a Floyda zaczął się zbliżać w naszym kierunku, a ludzie krzyczeli, że skopią nam tyłki i będziemy musieli ich zabić – relacjonowali policjanci.

Nagranie z monitoringu trafiło także do sieci. Moment pobicia przedsiębiorcy można obejrzeć od 1:04.

To już kolejna „Autonomiczna strefa” w USA. Wcześniej aktywiści BLM utworzyli ją także w Seattle. Wówczas do „odzyskania miasta z rąk terrorystów” wzywał lokalne władze prezydent Donald Trump.

- Wewnętrzni terroryści przejęli Seattle, oczywiście napędzani przez radykalnie lewicowych demokratów. PRAWO i PORZĄDEK! – napisał prezydent USA.

Na terenie dzielnicy Capitol Hill, w opanowanej przez aktywistów BLM i Antifę strefie, dochodziło do rabunków, gwałtów i rozbojów. Mieszkańcy Seattle złożyli pozew zbiorowy przeciwko miastu za naruszenie gwarantowanego im przez konstytucję prawa własności. Ostatecznie służby zlikwidowały „autonomiczną strefę”.

Marta Maciejewska