Zgodnie z prawem stanowym z 2018 roku przestępcy mogą zarejestrować się jako wyborcy jedynie wtedy, gdy zapłacą wszystkie grzywny, opłaty i odszkodowania należne rządowi. Floryda jest jednym z kluczowych stanów, które mogą zadecydować o wyniku wyborów prezydenckich w USA. 

Według oficjalnych informacji Bloomberg zasłania się obroną praw wyborczych i walką z dyskryminacją. „Prawo do głosowania ma fundamentalne znaczenie dla naszej demokracji i żadnemu Amerykaninowi nie powinno się tego prawa odmawiać” – oświadczył rzecznik Bloomberga agencji Axios. „Współpracując z Florida Rights Restoration Coalition, jesteśmy zdeterminowani, aby położyć kres pozbawianiu praw wyborczych i dyskryminacji, która zawsze go napędzała” – powiedział rzecznik. Zaległe opłaty zapłacono jednak tylko za osoby czarnoskóre i pochodzenia latynoskiego, które statystycznie znacznie częściej głosują na Demokratów niż na Republikanów - pisze serwis Kresy.pl.

Obecnie sondażowa przewaga Joe Bidena wynosi ok. 1,5 %. Kilka tygodni temu było to ok. 5%

Fox News informuje, że Bloomberg wcześniej ogłosił, że zainwestuje 100 milionów dolarów na samej Florydzie, by Biden mógł wygrać. Pieniądze przeznaczone na spłatę długów przestępców stanowią odrębną sumę od tego zobowiązania. Jak twierdzi Fox News, Bloomberg ma nadzieję, że jego inicjatywa przywróci prawa wyborcze około 1 miliona osób na Florydzie - czytamy.